Najnowsza powieść Weroniki Jaczewskiej zaczyna się niezwykle obiecująco – szaleńcza miłość do wybuchowego brata najlepszej przyjaciółki, gorący sex w 18-te urodziny i w końcu krwawiące serce zakochanej nastolatki. Zapowiada się nieźle?
Jednak w dalszej części powieści przenosimy się o 12 lat w przód – Ivy Heart nadal durzy się w swojej pierwszej miłości, ale trzyma się na dystans, czekając na dwa magiczne słowa „kocham cię”. Z kolei Ian wciąż powtarza, że jest niezdolny do miłości z powodu krzywdy, którą wyrządziła mu jego ex i od lat nie jest gotowy na ów wyznanie. Tę dwójkę łączy zatem tylko sex i cóż, uczucie, przed którym nie mogą uciec. Brzmi znajomo? Bad boy i cierpliwa dziewczyna, czekająca na wielką przemianę ukochanego. A kiedy ta ma szansę nastąpić? Oczywiście wtedy, gdy mężczyzna będzie musiał ratować życie swojej Ivy.
Wszystko komplikuje bowiem choroba dziewczyny, możliwa do uleczenia jedynie poprzez przeszczep. I tutaj pojawia się prawdziwa „niespodzianka”, bo kto może być dawcą, który ją uzdrowi? Oczywiście Ian. Dziewczyna jednak obawia się również o jego życie i ciągle odmawia operacji. Akcja „Heartless” kręci się więc wokół prób Iana do przekonania do siebie Ivy i zdobycia jej zaufania. I nagle, po 12 latach, nasz buntowniczy zły chłopiec przechodzi wielką przemianę – stać go na romantyczne gesty, urocze niespodzianki, poważne kroki i wreszcie na wyznanie miłości. Jak widać, wystarczył strach przed ostateczną utratą tej jedynej, aby pozbyć się złamanego serca i wrócić do życia.
Cała historia nie kończy się jednak tak prosto. Autorka próbuje wprowadzić do powieści moment niepewności i zaskakujący zwrot akcji, który okazuje się dziwnym zbiegiem okoliczności. Ivy bowiem, po pierwotnej zgodzie na przeszczep, dowiaduje się że Ian jest ojcem. I to ojcem dziecka, które jego ex miała usunąć tuż po tym, jak zdradziła Iana z jego własnym ojcem. Skomplikowane? Tak się wydaje, jednak jedno jest oczywiste – była Iana rzeczywiście namieszała w jego życiu i to dwukrotnie!
Jak zatem bohaterowie wybrną z tej sytuacji? Autorka po raz kolejny zaskakuje czytelników pewnym niedorzecznym zwrotem akcji. Ivy bowiem nie chce ryzykować, że nastoletni chłopak straci ojca i nie zgadza się na przyjęcie nerki od ukochanego. Ale co dziwne, chwilę później przyjmuje nerkę od nikogo innego, jak od matki chłopca, która pragnie w ten sposób naprawić wyrządzone krzywdy. Jak możemy zgodzić się z taką decyzją? Czy potencjalna utrata matki jest lepsza niż utrata ojca? Czy jednak chodzi tu tylko o miłość, którą Ivy darzy Iana, a jej skutki uboczne okazują się mało ważne? I dlaczego, mimo tylu lat i próśb, dziewczyna nie pozwoliła swojemu ukochanemu na ratunek o wiele, wiele wcześniej?
Cała historia wydaje się zatem nieco nierealna. Początkowo zbyt oczywista, a na końcu naprawdę naciągana. Ale kto wie, może i takie rzeczy powinny zdarzać się w romansach? Na uznanie zasługują natomiast opisy scen erotycznych oraz sama relacja łącząca bohaterów, misternie wykreowana przez autorkę.
Ostatecznie nie można odmówić również Weronice Jaczewskiej fantazji i wiary w niezwykłe miłosne przypadki. Chociaż pomysł na historię o niezdolnym do uczuć chłopaku i umierającej dziewczynie nie jest niczym nowym czy chwytliwym we współczesnych romansach, nadal z przyjemnością kobiety czytają o nieokiełznanym przystojniaku, który nawraca się dzięki wielkiej miłości.
Aleksandra Kowal
(aleksandra.kowal@dlalejdis.pl)
Weronika Jaczewska, „Heartless”, Ale!, Warszawa 2023
Komentarze