„Heaven” – recenzja

Recenzja książki „Heaven”.
Kolejne słodkie love story?

Literatura new adult przypomina zawsze lot w znane nieznane – podobne historie i problemy, które ciągle wciągają i pochłaniają czytelnika, jak świeże romanse, o których zwykle opowiadają. „Heaven” pozwala na chwilę zatopić się w historię nastoletniej Aimee, zmuszonej do spędzenia wakacji w u swojej ciotki, z dala od domu i w dodatku z kuzynką, która uważa ją za wroga. Zapowiadają się dla niej koszmarne dwa miesiące – ale czy na pewno?

Sytuacja, w jakiej poznajemy Aimee, przypomina rozdroża, na których znalazła się niejedna nastolatka. Rozpacz po śmierci mamy, brak kontaktu z ojcem oraz nowe towarzystwo postawiły ją na drodze bez powrotu. Już po kilku rozdziałach możemy jednak zauważyć, że główna bohaterka nie jest zbuntowaną nastolatką, jak widzą ją inni – jest jedynie samotną i pogubioną dziewczyną, szukającą odrobiny ciepła.

Nowe miejsce, nowi znajomi i nowa miłość – tak w skrócie układają się losy Aimee ukazane w powieści. Zmiana klimatu i nagle, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, wszystko układa się tak, jak powinno. Dziewczyna poznaje niesamowicie przystojnego Simona, który już od pierwszego spotkania zakochuje się w niej po uszy. Następnie godzi się ze swoim ojcem, a wrogo nastawiona kuzynka Sky staje się dla Aimee najlepszą przyjaciółką.

Znakomity rozwój akcji następuje natomiast w momencie, w którym bohaterowie odkrywają, kto jest winien śmierci mamy Aimee. Szokująca prawda dociera ze zdwojoną siłą, kiedy dziewczyna zdaje sobie sprawę, że ludzie, których uważała za przyjaciół, zbliżyli się do niej tylko po to, by ukryć swoją zbrodnię.

O czym jest więc „Heaven”? Jednocześnie jest to powieść o nagłej, młodzieńczej miłości, ale i o tragedii i samotności, o rozstaniach, na które nigdy nie jesteśmy gotowi. I w końcu  jest to także opowieść o trudach dorastania w dzisiejszej rzeczywistości. Autorka pokazuje nam świat nastolatków – pełen narkotyków, alkoholu, głośnych imprez i nieprzemyślanych decyzji, które w tym przypadku doprowadziły do zabójczego wypadku. Końcowy happy end nie jest jednak typowy dla powieści młodzieżowej. Nie przeczytamy tu „i żyli długo i  szczęśliwie”, ponieważ zakochana para zostaje rozdzielona przez marzenia i karierę, którą pragnie rozwijać Simon. I tylko epilog daje nam  nadzieję, że to jeszcze nie koniec ich wspólnej historii.

Mimo wciągającej historii, czytając powieść, ma się ciągłe wrażenie, że za dużo autorka chciała w niej zawrzeć, przez co każdy z wątków nie dostaje wystarczającej ilości czasu na rozwój i zakończenie. Fabuła, choć ciekawa, jest bardzo przewidywalna i aż nazbyt pozytywna. Wszelkie trudny i smutki zostają sprowadzone do szybkich rozmów i krótkich przemyśleń, nie ma więc tu miejsca na głębsze przeżywanie emocji. Również język powieści jest bardzo prosty i nie pozostawia złudzeń – został stworzony z myślą o nastolatkach.

Do końca też nie wiadomo, czym dla Aimee miało być tytułowe niebo – prawdziwą miłością? Rodziną? A może odnalezieniem szczęścia w codziennym życiu? Bez względu na to czym miało być – trzeba przyznać, że „Heaven” to powieść bardzo czuła, pełna młodzieńczego luzu i słodkich pierwszych uczuć. Opowiada historię jakich wiele, ale otula ją w nastrojową muzykę i pełen optymizmu nastrój, który aż kipi, aby w końcu dojść do głosu.

Aleksandra Kowal
(aleksandra.kowal@dlalejdis.pl)

Karolina Glabisz, „Heaven”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat