„Hellonia. Tajemnica Pięcioksięgu” – recenzja

Recenzja książki „Hellonia. Tajemnica Pięcioksięgu”.
Są w literaturze miejsca, które nie pozwalają czytelnikowi łatwo o sobie zapomnieć. Od pierwszych stron są intrygujące, tajemnicze i odrywają od rzeczywistości. Takim miejscem jest Hellonia. Na pozór spokojne miasto, w którym żyją ludzie i magiczne stworzenia, z dala od innych, skryte w cieniu Czarnej Góry. To miejsce, o którym krąży wiele legend, a niektóre z nich zaczynają ożywać. Gdy tajemnice Pięcioksięgu wychodzą na jaw, bezpieczeństwo mieszkańców zostaje zagrożone.

Na początku poznajemy Elforda, młodego mężczyznę niesamowicie zaintrygowanego rodziną, która zamieszkuje ogromny dworek. Elford robi wszystko, aby w jakiś sposób nawiązać z nimi kontakt. Pewnego dnia, gdy przez bramę obserwuje posiadłość, podchodzi do niego John. Jest to syn właścicieli, który wręcza mu magiczny przedmiot – na pozór zwykłą monetę pozwalającą obserwować ludzi w czasie rzeczywistym. W ten sposób Elford zostaje narratorem przygód Johna i jego przyjaciół.

Johna poznajemy w momencie, gdy jest on bardzo zmartwiony nieobecnością swojego ojca. Merlon, ceniony lekarz, wyjechał na niebezpieczną wyprawę, aby odnaleźć lekarstwo na memazję – groźną chorobę, która dotychczas była uśpiona, lecz nagle została ponownie aktywowana. Chcąc za wszelką cenę zapobiec epidemii, mężczyzna wraz z dwójką kompanów wyrusza na Czarną Górę. To dotąd niezdobyty szczyt, gdzie według legendy rezyduje czarodziej znający sekretny lek. Mężczyzna jednak nie powraca jedynie z lekiem, a z jedną z części potężnych magicznych ksiąg – pierwszym tomem Pięcioksięgu. Cztery tomy przebywały w mieście już wcześniej, jednak bez obecności pierwszego pozostawały uśpione. Teraz gdy są w komplecie, pragną zostać połączone. Ich moc jest niezwykle potężna, a w niepowołanych rękach może stać się narzędziem całkowitej destrukcji i doprowadzić do upadku całej Hellonii.

To właśnie magiczne księgi stają się osią wszystkich wydarzeń i brutalnie wkraczają w codzienność Johna oraz jego najbliższych przyjaciół: Mii, Alexa i Riffa. Nastolatkowie, którzy dotychczas mierzyli się jedynie ze szkolnymi rygorami narzucanymi przez surową pannę Pomperlon, nagle zostają rzuceni w sam środek niebezpiecznej, mistycznej intrygi.

Choć sama fabuła i wykreowany świat wydają się niezwykle ciekawe, to powieść ma jeden wyraźny mankament – akcja książki toczy się niemiłosiernie wolno jak na literaturę fantasy. Zanim na stronach zaczyna dziać się jakaś większa akcja lub dochodzi do obiecanych starć z magią, przez długi czas jesteśmy po prostu obserwatorami codzienności Johna. Autorka kładzie ogromny nacisk na szczegółowe opisywanie rutyny bohaterów, ich relacji rówieśniczych oraz szkolnego życia. Dla młodych czytelników może być to męczące i nieciekawe. W końcu, jeśli chcemy przekonać młodzież do czytania, to książka powinna ich od razu zaciekawić, a raczej nie zrobi tego licząca sześćset stron cegła, gdzie przez pierwszą ćwiartkę niewiele się dzieje.

„Hellonia. Tajemnica Pięcioksięgu” Iwony Ewy Czaplickiej to debiut o bardzo interesującym fundamencie i świetnym pomyśle na magię, który jednak ucierpiał przez zbyt rozwlekłe tempo. To propozycja wyłącznie dla niezwykle cierpliwych fanów fantastyki, którzy lubią powolne, obyczajowe wprowadzanie do świata przedstawionego.

Natalia Gdeczyk

Iwona Ewa Czaplicka, „Hellonia. Tajemnica Pięcioksięgu”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.



Komentarze

  • Dorota · 18.08.2026 19:54
    Książkę czytam wieczorami razem z moją jedenastoletnią córką. Idzie nam powoli, bo trochę czytamy, a trochę rozmawiamy o bohaterach i wydarzeniach - naprawdę czekamy na te wspólne wieczory. Dlatego trochę smutno mi, gdy widzę recenzje, która z góry skreśla tę książkę jako zbyt długą i nużącą dla młodych czytelników. Jeśli będziemy dzieciom powtarzać, że to „cegła”, przy której na pewno się znudzą, wiele z nich nawet po nią nie sięgnie. A szkoda, bo to piękna, mądra i rozbudowana baśń, a takich książek nie powstaje dziś zbyt wiele. Nie rozumiem też zarzutu, że w książce „nic się nie dzieje”. Moim zdaniem akcja jest od początku wciągająca, chwilami wręcz przygodowa i trzymająca w napięciu. To przecież debiut i byłoby bardzo szkoda, gdyby przez podobne recenzje nie powstała druga część. My z córką na pewno będziemy na nią czekały. Uważam, że niezwykłą odwagą jest odbieranie młodzieży tej książki przez skreślające ją recenzje.




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat