„Heroldowie Valdemaru” – recenzja

Recenzja książki „Heroldowie Valdemaru”.
Wznawianie klasyki literatury fantastycznej niesie za sobą spore ryzyko: czytelnicy dorastają, zmieniają się ich upodobania, z niektórych lektur wyrastają, pewne wątki bardzo źle się starzeją.

Dobrze wie, o czym mówię ten, kto sięgnął w ostatnich latach  po swoje ukochane książki fantastyczne z dzieciństwa i nie był w stanie przez nie przebrnąć. Na ciebie patrzę „Conanie”… Na szczęście powyższe nie odnosi się do „Heroldów Valdemaru”, którzy okazali się wyjątkowo odporni na upływający czas. Wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło wydać w jednym, naprawdę ogromnym tomie: "Strzały królowej", "Lot strzały" oraz "Upadek strzały". Ten zabieg zdecydowanie ulży waszym portfelom, bo taki pojedynczy tom nie będzie kosztować tyle, co trzy osobne, ale czyta się to naprawdę fatalnie. I o ile kocham grube tomy, to tym razem, zarówno format, jak i objętość sprawiły, że zdarzało mi się pomstować na taki sposób wydania powieści.

Na szczęście problemy z utrzymaniem w rękach takiego gabarytu, to moje jedyne zarzuty wobec „Heroldów…”. Całość, to bardzo przyjemna i lekka fantastyka, w której obserwujemy losy głównej bohaterki, Talii, która pewnego dnia może spełnić swoje marzenia o pozostaniu członkiem elitarnej grupy, tytułowych Heroldów Valdemaru, gwardii królowej.

Autorka stworzyła wiarygodny świat high fantasy, w którym Towarzysze, magiczne istoty o wyglądzie koni, wybierają ludzi na tyle wyjątkowych, by zostali heroldami, obdarzonymi nadprzyrodzonymi zdolnościami obrońcami krainy, w której magiczna ochrona zdaje się coraz bardziej słabnąć. Lackey udało się już w latach osiemdziesiątych stworzyć świat przedstawiony bardzo inkluzyjny: dla Towarzyszy nie ma znaczenia płeć, orientacja, status społeczny człowieka, którego wybierają na Herolda, stąd w szeregach tychże spotkać można naprawdę zróżnicowaną grupę. Wraz z Talią obserwujemy świat spisków i wielopiętrowych intryg oplatających nie tylko pałac, gdzie dziewczyna pobiera nauki, ale także całe królestwo.

„Heroldowie..” są nadal wciągającą opowieścią o siłach dobra i zła, poświęceniu, walce w obronie tego, co najważniejsze. Bohaterowie są sympatyczni i dopracowani w każdym calu, wątek uczuciowy nie dominuje nad innymi, lecz jest naprawdę zgrabnie wpleciony w narrację, system magiczny sprawnie łączy się z realiami świata przedstawionego, a akcja wypełniona jest od pierwszej do ostatniej strony porywającymi wydarzeniami. To jedna z tych powieści, których nie chce się odkładać do ostatniej strony, nawet jeżeli niemiłosiernie bolą już ręce…

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Mercedes Lackey, „Heroldowie Valdemaru”, Zysk i Ska, Warszawa 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat