Pamiętam, jak niemal rok temu kończyłam lekturę książki „Miałeś tam nie wracać". Z jednej strony nie mogłam uwierzyć, że to już koniec tej przygody, z drugiej byłam niezmiernie zadowolona ze sporej dawki czytelniczej rozrywki, jaką otrzymałam. A teraz do księgarń trafia nowa książka Wojciecha Wójcika, „Himalaistka". Moje oczekiwania względem tej lektury były naprawdę wysokie.
Nie będzie chyba żadnym zaskoczeniem, jeśli napiszę, że po raz kolejny Wojciech Wójcik trafił prosto do mojego czytelniczego serca. „Himalaistka" to książka, dla której zarwana noc to żadne poświęcenie.
Historia rozpoczyna się tuż pod szczytem K2, który zimową porą próbuje zaatakować polska ekipa. Łukasz Lewicki, jeden ze wspinaczy, zawracając, aby pomóc koledze, wpada do szczeliny. Tam odnajduje zwłoki Iwetty Miller, himalaistki, która zaginęła na tym szlaku pół roku wcześniej. Łukasz, myśląc o jej bliskich, zabiera znajdujący się przy kobiecie telefon. To, co na początku wyglądało jak nieszczęśliwy wypadek, wkrótce okazuje się morderstwem (cóż, pewną wskazówką może być tu wbity w głowę Iwetty czekan). Właściwie od tego momentu rozpoczyna się nierówna walka Łukasza o życie. Przeciwko sobie ma żywioły, niegościnny teren, a także kogoś, komu bardzo zależy na tym, żeby prawda o śmierci himalaistki nie wyszła na jaw. Poza Łukaszem także młoda dziennikarka Katarzyna Majkowska chce dotrzeć do prawdy, ta dwójka musi więc połączyć siły.
Wojciech Wójcik od samego początku wprowadził do fabuły sporo postaci, więc na starcie lektura wymaga większego skupienia, aby dobrze poukładać sobie powiązania między bohaterami. Później pozostaje już tylko rozkoszować się rozwijającą się akcją.
Z „Himalaistką" jest trochę tak, jak z górską lawiną – porywa wszystko, co staje na jej drodze. Dynamiczna akcja i przede wszystkim bardzo dobrze przygtowana fabuła stają się już znakami rozpoznawczymi Wojciecha Wójcika. Na szczęście autor utrzymał także swoją lekką, momentami żartobliwą narrację. Bardzo lubię wplatane w powieści narracyjne riposty z nutką sarkazmu. Podobnie jak w przypadku "Miałeś tam nie wracać", o ile świetnie się bawiłam rozwiązując zagadkę, o tyle samo zakończenie lekko rozczarowuje. Na ogólną ocenę to nie wpłynie, bo takie drobiazgi można wybaczyć, jednak trochę szkoda, że to w takim obrazku rozstajemy się z bohaterami.
"Himalaistka" to książka, którą naprawdę warto przeczytać. Ta kombinacja sensacji i kryminału ma wszystko, by przykuć uwagę i utrzymać ją do ostatniej kartki. Nagromadzenie zwrotów akcji i misternie utkana intryga sprawiają, że delikatnie wyczuwałam tu inspiracje twórczością Harlana Cobena, więc fani tego autora z pewnością nie poczują się zawiedzeni tą książką z "naszego podwórka". Właściwe chciałoby się napisać, że podczas tej lektury "satysfakcja gwarantowana". Gorąco polecam wszystkim miłośnikom gatunku i tym, pozostałym, którzy są już nieco znudzeni poszukiwaniem rozrywki w domu.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Wojciech Wójcik „Himalaistka” Wydawnictwo Zysk i S-ka 2020
Komentarze