„Hodowca świń” - recenzja

Recenzja książki „Hodowca świń”.
O korporacjach mówi się dobrze albo źle, chociaż chyba tych drugich przypadków jest więcej.

Duże, prężnie rozwijające się, zatrudniające całą masę ludzi firmy, kojarzą się naprawdę rożnie. Jedni przyglądając się im myślą o możliwościach rozwoju, porządnych przychodach i pracowniczych benefitach. Inni zaś o wyzysku, nadgodzinach i "wyścigu szczurów".

W korporacji opisanej w najnowszej książce Anny Zacharzewskiej pt. "Hodowca świń" poznajemy tę ciemniejszą stronę sporej firmy z branży mięsnej.

Firma żelazną ręką zarządzana jest przez właściciela Rafała Tuszę, człowieka bezwzględnego, bo chyba mocno zakompleksionego. Swój zespół dyrektorów traktuje źle (to za mało powiedziane). W ich codziennej pracy pojawia się: ubliżanie, poniżanie, mataczenie i próby skłócenia. Niby są współpracownikami, a każdy na każdego patrzy wilkiem, bo Tusza swoimi działaniami doprowadził do powstania atmosfery wrogości i wzajemnych podejrzeń. Wszyscy żyją w ciągłym stresie (co nie ułatwia im, a wręcz, co przenoszą w sferę prywatnego życia), a na dodatek są wystraszeni oraz przerażeni, tym do czego może posunąć się ich szef.

I nagle ni stąd, ni zowąd Tusza proponuje swoim pracownikom wyjazd integracyjny, który ma scalić zespół i spowodować zwiększenie ich kreatywności. Wyjazd okazuje się być kolejnym sposobem na mobbing szefa wobec nich. Nie zapomną go na bardzo długo m.in. dlatego, że nie wrócą z niego w komplecie, a ich służbowe życie jeszcze bardziej wywróci się do góry nogami.

Anna Zacharzewska stworzyła naprawdę dobry kawałek "korpostory". Realistyczny i brudny. Powieść jest pełna napięcia, bo i tacy na co dzień są główni jej bohaterowie. Mam nadzieję, że autorka nie pisała tej książki w oparciu o własne doświadczenia z pracy w korporacji. Nikt nie chciałby bowiem pracować w takiej firmie, a już tym bardziej prowadzonej przez Rafała Tuszę. W tym wszystkim jednak najbardziej przerażający jest fakt, ile ludzie w obawie o swoje stanowiska byli w stanie znieść i do jakiego stopnia pozwolili sobie zniszczyć psychikę i nieraz również osobiste życie.

"Hodowca świń" to pełna napięcia i naprawdę mocna powieść. Zaczyna się silnym tąpnięciem, a jeszcze silniejszym kończy. To kawałek dobrej i brutalnej literatury, którą spokojnie mogę ocenić na piątkę z plusem.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Anna Zacharzewska, „Hodowca świń”, Wydawnictwo Burda Książki, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat