Macierzyństwo to dla wielu kobiet cel życiowy. Nic trudnego, jeżeli zachodzimy w ciążę i rodzimy dziecko w sposób naturalny. Problem zaczyna się wtedy, gdy choć bardzo chcemy i próbujemy z wszystkich sił, nie udaje nam się zostać biologiczną matką. Słusznym rozwiązaniem staje się wówczas adopcja, na którą niestety nie każda kobieta potrafi się zdecydować, z krzywdą nie tylko dla siebie i swych niespełnionych pragnień, ale i dla dziecka, pozbawionego szansy na życie w normalnej rodzinie.
Więź biologiczna, która zdawałaby się wartością nadrzędną, często w obliczu dużych pokładów miłości rodziców adopcyjnych, przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Choć już samo urodzenie dziecka, stawia bezsprzecznie kobietę na piedestale i wiąże ją z nim w ten naturalny i nierozerwalny sposób na całe życie, nie jest czasem wystarczające, by zasłużyć na miano dobrej matki. Dopiero poświęcenie się jego wychowaniu, obdarzenie miłością i ciepłem rodzinnym nobilituje do niego bez względu na więzy krwi.
Kavita i Jasu to hinduskie małżeństwo, mieszkające w małej wiosce. Miejscu, pełnym zabobonów oraz odrażających praktyk, faworyzujących chłopców, kosztem śmierci wielu nowonarodzonych dziewczynek. Kavita przeżywająca największy dramat spotykający kobietę. Jest naocznym świadkiem utraty ukochanych córek. Somer i Krishnan, to wymieszane kulturowo małżeństwo lekarzy bezowocnie starających się o dziecko. Gdy decydują się na adopcję, wyruszają w podróż do Indii, gdzie czeka na nich upragniona Asha, cudem uratowana „sekretna córka” Kavity. Razem z Ashą udamy się do Bombaju. Czas spędzony w ojczystym kraju pozwoli jej zrozumieć, gdzie naprawdę jest jej dom i prawdziwa matka.
Wielowątkowość powieści Shilpi Somayi Gowda jest jej niezaprzeczalnym walorem. Mamy wgląd zarówno w umysł kobiety, która musiała porzucić swe dziecko, jak i bezpłodnej matki, zdecydowanej na adopcję. Autorka książki skoncentrowała się też w dużej mierze na odczuciach dziecka, przeistaczającego się na naszych oczach w dojrzałą osobę, poszukującą własnej tożsamości.
Dodatkowym atutem, pozbawiającym tej historii sztampowości i tandety, jest osadzenie opowieści na styku dwóch diametralnie różnych kultur. Indyjskiej pełnej orientalnych smaków, kolorów i zapachów oraz amerykańskiej, dającej ludziom więcej możliwości i swobody, ale kosztem głębszych przeżyć.
„Sekretną córkę” czyta się z dużą dozą przyjemności, bo napisana jest w dobrym stylu. Lekko, ciekawie, plastycznie i z wyobraźnią. Shilpi Somaya Gowda doskonale przybliża nam kulturę indyjską, bo choć sama wychowała się w Toronto, to jednak w rodzinie imigrantów z Bombaju. Książka jest tak wiarygodna i rzetelna w opisach, że z pewnością przełożyło się to na jej ogromny sukces międzynarodowy.
Ludzie spragnieni szczerych opowieści o trudach macierzyństwa i adopcji, odnaleźli w „Sekretnej córce” receptę na wątpliwości, które się z tym wiążą. A jedyną sprawdzoną i skuteczną metodą według autorki, jest miłość, w dawkach przekraczających ludzkie wyobrażenie. Bo takie pokłady miłości może dać nam tylko matka, bez względu na to, czy biologiczna, czy adopcyjna.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Shilpi Somaya Gowda, „Sekretna córka”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011
Komentarze