Hollywoodzki hit

Recenzja książki „Spadkobiercy”.
Książka Kaui Hart Hemmings „Spadkobiercy” to znakomity komediodramat. Nic dziwnego, że stał się dla Sofii Coppoli numerem jeden w domowym rankingu.

Hawaje kojarzą się nam, rzecz jasna uogólniając, z krainą wiecznej szczęśliwości, rajem, gdzie piękni, uśmiechnięci, zrelaksowani i uprzywilejowani przedstawiciele ludzkiego rodu spędzają swoje beztroskie życie, wylegując się na piaszczystej plaży, pławiąc w falach oceanu i popijając drinki z parasolkami na tarasach luksusowych posiadłości albo pięciogwiazdkowych hoteli. W tej idealistycznej wizji tego miejsca posuwamy się często do absurdalnego stwierdzenia, że w takim bajkowym świecie nie istnieją żadne problemy, bo czym można by się tam martwić? Otóż, okazuje się, że nawet mieszkańcy raju na ziemi mają swoje troski, zmartwienia i smutki, o czym możemy się przekonać podczas lektury znakomitej książki „Spadkobiercy”.

Kanwa historii opowiedzianej przez Kaui Hart Hemmings została zawiązana wokół losów, a właściwie pewnego etapu życia, rodziny Kingów. Sama tematyka nie jest być może zbyt oryginalna, bo podobnych opowieści, lepszych bądź gorszych, powstało już wiele. Otóż główny bohater – Matt King – to wzięty adwokat, prowadzący z sukcesem własną kancelarię prawniczą, tytan pracy, by nie powiedzieć wręcz pracoholik, chowający się przed obowiązkami rodzinnymi, którym nie do końca potrafi podołać za tak zwanym nawałem obowiązków zawodowych. Niewiele więc czasu poświęca swoim dwóm nastoletnim córkom – dziesięcioletniej Scottie i siedemnastoletniej Alex. Mentalność Matta przejdzie istotną metamorfozę dopiero, kiedy dojdzie do rodzinnej tragedii. Nagle z ojca na pół etatu będzie musiał zmienić się w pełnowymiarowego opiekuna i zbliżyć do córek, których tak naprawdę nie zna. Dodatkowo, jako że problemy lubią chodzić trójkami, okaże się, że żona rozumiała przysięgę wierności małżeńskiej nieco odmiennie od niego.

Wskazany przeze mnie pokrótce zarys powieści nie powinien absolutnie nikogo zniechęcać przed lekturą. Autorka bowiem przedstawia tę zdawałoby się traumatyczną historię w taki sposób, by nie obarczać czytelnika nadmiernym bagażem przykrych wydarzeń, dzięki dużej dawce czarnego humoru. Poza tym, nie pozwala nam zapomnieć, że akcja toczy się na słonecznych, egzotycznych Hawajach, gdzie przecież życie płynie jakby innym, przyjemniejszym torem niż przykładowo w naszej pochmurnej i mglistej ojczyźnie. Matt to zresztą człowiek urodzony pod szczęśliwą gwiazdą, bo będąc potomkiem księżniczki Kekipi, staje się spadkobiercą olbrzymiej fortuny pod postacią rozległych terenów ziemskich, chociaż jak się szybko okaże – nie wszystko złoto, co się świeci – a więc i tutaj pojawią się pewne trudności.

Książkę Kaui Hart Hemmings „Spadkobiercy” czyta się jednym tchem, jest tak interesująca i wciągająca, że naprawdę trudno się od niej oderwać. Duża zasługa w tym obdarzonej lekkim piórem autorki, która doskonale potrafiła stworzyć ten fikcyjny świat pewnej rodziny, w który po prostu wierzymy i chłoniemy z nieustającym zapałem aż po ostatnią stronicę. Nie dziwię się, że słynna reżyserka Sofia Coppola usytuowała tę pozycję jako numer jeden we własnym rankingu dobrych powieści. Mogę się w pełni pod tego typu klasyfikacją podpisać.    

Jowita Kubiak
(jowita.kubiak@dlalejdis.pl)

Kaui Hart Hemmings „Spadkobiercy”, Znak literanova, Kraków 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat