„Homo sum” – recenzja

Recenzja książki „Homo sum”.
„W tej onirycznej krainie, do której zabierze Was Gabriel, rozum zapomina, dlaczego nie jest duszą. A dusza wspomina dudniącą w ciele krew.”

Oniryzm jako konwencja literacka obejmuje tendencje do zniekształcania rzeczywistości przypominającej raczej widzenie senne. W efekcie wydarzenia nabierają charakteru irracjonalnego, odbiegającego od prawdopodobieństwa, nierzadko sięgającego groteski czy absurdu. Realizacja takiej poetyki nastąpiła chociażby w schulzowskich „Sklepach cynamonowych”, gdzie surrealizm objawiał się na przykład specyficzną kreacją świata przypominającego labirynt, stąd też nieustannie ulegająca zmianom topografia miasta.

W takiej konwencji miała być utrzymana książka Piotra Borucha. Mimo założenia co do czasu akcji obejmującej dwadzieścia cztery godziny, stanowiące odrębne rozdziały opowieści, zdają się rozgrywać na rozległej i niekoniecznie szczegółowo sprecyzowanej przestrzeni czasowej. Osoba mówiąca wraca pamięcią do momentu swoich narodzin, opowiada o dwudziestokilkuletnim życiu, by wreszcie sięgnąć wizji siebie w roli kilkusetletniego mędrca. Opisywane zdarzenia charakteryzuje bardzo silne zmetaforyzowanie, które znacząco utrudnia przeciętnej jednostce odczytanie zamierzonego przez autora przesłania poszczególnych tekstów, a z drugiej strony wskazuje też na jego wielopłaszczyznowość i uniwersalność.

„Homo sum” to zbiór prawd o człowieku, jego funkcjonowaniu w świecie i mechanizmach tym światem rządzących. To smutna diagnoza sfery polityki, działalności polityków i metod sprawowania rządów. To zwrócenie uwagi na problemy natury ekologicznej i środowiskowej, problemy instytucji domów dziecka i temat aborcji. To poddanie ocenie kwestii związanych z rodzicielstwem. Okazuje się, że „dmuchanie i chuchanie” na dziecko szkodzi mu w tym samym stopniu, co pozwalanie mu na wszystko, ponieważ ogranicza jego zdolność do koegzystowania w społeczeństwie.

Książka miała otwierać oczy i w poetycko-ironiczny sposób odkrywać bolesną prawdę o człowieku. Tymczasem zaboleć może metaforyzacja języka, która pokona zwłaszcza tych niezbyt zorientowanych w licznych zagadnieniach z dziedziny mitologii, filozofii, sztuki czy szeroko pojętej kultury, do których autor odnosi się niemalże na każdym kroku. W konsekwencji tytuł ten okazał się dla mnie zbyt trudny do samodzielnej analizy i właściwej interpretacji i wyniosłam z niego mniej, niż zapewne powinnam. Homo sum, humani nihil a me alienum putto, a ja przecież tylko człowiekiem jestem.

Daria Korzep
(daria.korzep@dlalejdis.pl)

Piotr Boruch, „Homo sum”, Gdynia, Novae Res, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat