„Icebreaker” – recenzja

Recenzja książki „Icebreaker”.
Książka, którą użytkownicy Tik-Toka pokochali i sprawili, że stała się hitem w sieci.

Anastasia Allen trenuje łyżwiarstwo figurowe od dziecka. Jest ułożona, pracowita i zdeterminowana, by osiągnąć sukces. Wskutek różnych wydarzeń dziewczyna skazana jest, by w trakcie przygotowań do turnieju, dzielić lodowisko z drużyną grającą w hokeja na lodzie, której przewodniczy Nathan Hawkins. Co z tego wyniknie?

Zacznę od tego, że przez cały czas zastanawiałam się, do kogo skierowana jest ta książka. Z jednej strony słownictwo tam użyte sugeruje, że książka zorientowana jest na młodszego czytelnika, jednak liczne sceny erotyczne sprawiły, że w to zwątpiłam. Sprawa języka może akurat być zależna od tłumaczenia Aleksandry Szymił, która zamiast słowa „żenada” zdecydowała się napisać „krindż”. Co gorsze, nawet nie był to pisany poprawnie z języka angielskiego „cringe”, a użyta została jego spolszczona wersja, co mnie samą przyprawiło o poczucie żenady. Przygotujcie się jeszcze na „wajb”, „priv” i parę innych ciekawych zwrotów. Ale zostawiam już to tłumaczenie w spokoju i przejdę do kwestii ważniejszych.

Tym, co poza językiem bardzo mnie odrzucało w książce, jest wyidealizowanie wszystkiego, co tylko wyidealizować się da. Cała historia to bajka, wszyscy bohaterowie są niesamowicie piękni, wspaniali, wysportowani i można by uznać ich za chodzące ideały. Niejednokrotnie przewracałam oczami. Ale poza tym książka ma też parę plusów.

Historia była naprawdę ciekawa, a po pierwszych kilku rozdziałach absolutnie się tego nie spodziewałam. Książka w jakiś dziwny sposób mnie urzekła. Może, dlatego że główni bohaterowie dali się polubić. Hannah Grace włożyła dużo pracy w przedstawienie różnych stanów emocjonalnych postaci oraz ich zachowań, które są całkowicie normalne i wszystkim znane w sposób nieprzerysowany, co dawało poczucie komfortu. Dobrze, że autorka zwróciła uwagę na takie rzeczy, dzięki czemu dużo łatwiej zrozumieć bohaterów. Na pewno pomogło w tym też przedstawienie historii z dwóch punktów widzenia. Rozdziały naprzemiennie ukazywały wydarzenia oczami Anastasii i Nathana.

W ekspresowym tempie przebrnęłam przez 500 stron książki, a moje zainteresowanie nie słabło. Było tam dużo wątków pobocznych, całość nie ogranicza się do relacji głównych bohaterów. Przez cały czas wyobrażałam sobie, że ktoś mógłby serial nakręcić, bo tyle się tam dzieje, że fabuły starczyłoby na cały sezon. Romans pomiędzy łyżwiarką figurową i hokeistą to strzał w dziesiątkę. Czy tylko ja uwielbiam romanse na lodzie?

Jeśli ktoś lubi całkowity brak tabu, pikantne sceny i dużo romansu, to powinien przeczytać jak najszybciej, bo autorka szykuje już kolejną książkę, która znowu zabierze czytelników do Maple Hills.

Emilia Ogrodzińska
(emilia.ogrodzinska@dlalejdis.pl)

Hannah Grace „Icebreaker”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat