Czy jest coś, czego jeszcze nie wiemy o "Ich Troje"? Przez lata Michał Wiśniewski przyzwyczaił nas do tego, że mówi dużo i otwarcie, więc czy pozostało coś, co mamy szansę odkryć teraz, po latach? Na półki w księgarniach wkroczyła bowiem biografia tego jedynego w swoim rodzaju, jednego z najpopularniejszych w Polsce zespołów.
Byłam bardzo ciekawa tej książki. W końcu to kawał historii, też czasy mojej młodości, więc miała to być dla mnie swego rodzaju podróż sentymentalna. Książka ma prawie 500 stron, sporo zdjęć z archiwów, więc zapowiadał się solidny kawał lektury. A wyszło niestety dość przeciętnie.
Zacznijmy może od początku. Popatrzyłam na okładkę, potem na te kilka stron, jakie przeczytałam i znów na okładkę. Tam, jako autorzy wypisani są Michał, Jacek i Ania Świątczak. A w środku mi się to narracyjnie nie kleiło od pierwszych stron. Podejrzewam, że ktoś im tę książkę pomagał napisać, zebrać anegdoty, poukładać wszystko w całość, jednak jeśli to członkowie zespołu mieli tu opowiedzieć swoją historię, to dlaczego książka jest pisana z perspektywy zewnętrznego obserwatora? Tu nie ma "nas", opowiadających o losach swojego zespołu, tu są "oni" i pozbawiona większych emocji, dość sucha narracja przeplatana jakimiś wtrąceniami, dopowiedzeniami ze strony członków zespołu. Już więcej sensu miałoby ubranie tego w formę wywiadu-rzeki z całą trójką. A tak? Wyszło, niestety, sztucznie.
Pomijając jednak tę kwestię, książkę czyta się bardzo szybko. Zapewne spora w tym zasługa licznych zdjęć (super pomysł, choć nie rozumiem, czemu nie są one podpisane – kto się na tych zdjęciach pojawia, z jakiego są okresu? Nie wszystkich byłam w stanie rozpoznać, tym bardziej że fotografia nie zawsze korespondowała z tekstem przy którym się pojawiała). Napisana została bardzo prostym językiem; jest tak naprawdę spojrzeniem z lotu ptaka na najważniejsze momenty w historii istnienia zespołu. Momentami aż czułam wewnętrzny zawód, że niektóre wątki nie były pociągnięte bardziej, nie wyciśnięto z nich więcej (np. temat biznesu karaoke). To miało tak duży potencjał, że aż szkoda było tego nie wykorzystać. I ja wiem, że pewnie nie wszystkie momenty w istnieniu zespołu są jasne, nie każdym chciałoby się chwalić, ale chyba jednak mimo wszystko oczekiwałam po tak wyrazistym zespole i tak kontrowersyjnym i szczerym jednocześnie liderze, więcej. Więcej odwagi, może trochę takiego rozliczenia z przeszłością. W końcu na scenie spędzili kawał czasu, rynek muzyczny się zmienił, publiczność się zmieniała, zmieniał się sam zespół i jego członkowie. Zabrakło mi tego w tej książce. Zamiast prawdziwej opowieści dostałam wygładzoną (tych kilku anegdot czy prawie pisanego między wierszami tematu imprez nawet nie liczę) wersję historii, gdzie albo szuka się usprawiedliwienia, albo zostawia się pewne wątki po prostu przemilczane.
Z pewnością "Ich Troje. Biografia" będzie ciekawą pozycją dla tych, którzy na piosenkach zespołu się wychowywali, albo dla tych, którzy znają go tylko z największych hitów i chcieliby lepiej poznać losy muzyków. To pozycja, która bardziej poukłada fakty niż dostarczy nowych wątków czy informacji. Coś jak podsumowanie tych lat działalności, które z powodzeniem można byłoby znaleźć na oficjalnej stronie zespołu. Dla mnie jednak to trochę za mało, bym miała powiedzieć, że dzięki tej książce poznałam ich choć odrobinę lepiej.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Michał Wiśniewski, Jacek Łągwa, Ania Świątczak, „Ich Troje. Biografia", Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2022
Komentarze