„Idefiks i Nieugięci. Tom 8. W pogoni za zielonym flakonem” – recenzja

Recenzja komiksu „Idefiks i Nieugięci. Tom 8. W pogoni za zielonym flakonem”.
„Idefiks i Nieugięci” to pełen humoru komiks o przygodach zwierzęcych bohaterów ze świata Asteriksa. Lekka, zabawna historia z uroczymi postaciami i świetnymi ilustracjami.

„Idefiks i Nieugięci” to dla mnie bardzo przyjemne odkrycie, bo choć świat Galów nie jest mi obcy, do tej pory znałam go głównie z perspektywy rosłych wojowników i ich legendarnej siły. Tym razem jednak kamera schodzi niżej – dosłownie i w przenośni – i oddaje głos tym, którzy do tej pory kręcili się gdzieś na drugim planie.

Na scenę wkracza Idefiks i jego nietuzinkowa paczka przyjaciół: dwa psy o zupełnie różnych temperamentach, pewna siebie kotka, sowa z ambicjami druida oraz gołąb, który swoją pamięcią zawstydziłby niejednego kronikarza. I choć to „tylko” zwierzęta, bardzo szybko okazuje się, że ich przygody mają w sobie dokładnie ten sam galijski charakter – odrobinę chaosu, sporą dawkę odwagi i dużo, dużo humoru.

W tym tomie dostajemy kilka ciekawych wątków. Jest miłosna ofensywa Rygoriksa, który na polu walki radzi sobie znacznie lepiej niż w sprawach sercowych, jest eliksir miłości dla Generalissimusa (co samo w sobie brzmi jak przepis na katastrofę) i są poszukiwania chleba dla Astmatiksa, które – jak to w tym świecie bywa – szybko wymykają się spod kontroli.

Ten komiks to po prostu dobra, inteligentna rozrywka. Humor jest bardzo „asteriksowy”, czyli oparty na sytuacjach, charakterach i dialogach, które bawią zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. Do tego dochodzi charakterystyczna kreska – dynamiczna, kolorowa, pełna detali.

Ogromnym plusem jest też tłumaczenie, które – jak to w dobrych galijskich komiksach bywa – przemyca językowe smaczki i drobne żarty, działające szczególnie dobrze w polskim kontekście. To jeden z tych elementów, które sprawiają, że czyta się to z dodatkową przyjemnością.

Największą siłą tej serii są jednak bohaterowie. Każdy z nich jest wyrazisty, trochę przerysowany, ale dzięki temu bardzo „żywy”. Mają swoje przywary, zalety, swoje momenty chwały i totalnej porażki. I właśnie w tym braku idealności są najbardziej uroczy. Łatwo ich polubić, jeszcze łatwiej im kibicować, a czasem – nie oszukujmy się – trochę się w nich przejrzeć.

„Idefiks i Nieugięci” to komiks, który daje dokładnie to, czego od niego oczekujemy: uśmiech, lekkość i przyjemność z czytania. A przy okazji przypomina, że nawet na drugim planie potrafią dziać się historie, które zasługują na własne światło reflektorów. I mam bardzo cichą nadzieję, że to nie było moje ostatnie spotkanie z tą ekipą.

Katarzyna Chober

Lison D’Andréa, Philippe Clerc, Olivier Serrano, Federico Mancuso, „Idefiks i Nieugięci. Tom 8. W pogoni za zielonym flakonem”, Story House Egmont, Warszawa, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat