Właśnie tego starają się nas nauczyć bohaterowie książki „Idiota” Fiodora Dostojewskiego. Sam tytuł ma jednak ironiczny charakter. Czy ludzie o dobrym sercu zasługują na to, żeby traktować ich jak głupich? Czy oszuści mają prawo drwić ze szlachetnych? Dostojewski wnika głęboko w psychikę człowieka, chcąc ukazać spotkanie dobra i zła. Skupia się w dużej mierze na uczuciach. Miłość przeplata się z nienawiścią, a litość z pogardą.
Tytułowy „Idiota”, książę Lew Nikołajewicz Myszkin, to zubożały przedstawiciel szlachetnego rodu. Wraca do Rosji po wielu latach spędzonych za granicą, gdzie leczył się w szpitalu dla umysłowo chorych. Od samego początku widzimy przewagę głównego bohatera nad otaczającymi go przedstawicielami petersburskich i moskiewskich elit. Zakochuje się w dwóch kobietach: Nastazji Filipownie i Agłaji. Jego miłość unieszczęśliwia kobiety i doprowadza do tragicznego końca.
Czytanie „Idioty” wymaga nie lada skupienia. Wielowątkowość i plątanina postaci mogą z jednej strony doprowadzić do zgubienia wątku, a z drugiej zachwycić umiejętnościami autora.
Moim zdaniem Fiodor Dostojewski to niezwykle utalentowany pisarz. Podczas tej lektury również mnie nie zawiódł. „Idiota” wciąga na długie godziny, oczarowuje i zmienia spojrzenie na świat. Ta lektura bez wątpienia zasługuje na uwagę i to nie tylko fanów Dostojewskiego, lecz także wszystkich miłośników dobrej powieści. Muszę jednak zaznaczyć, że nie jest to książka dla niecierpliwych, przyzwyczajonych do wartkiej akcji i szybkich rozwiązań.
Dominika Jaworowska
(dominika.jaworowska@dlalejdis.pl)
Fiodor Dostojewski, „Idiota”, Kraków, Wydawnictwo MG, 2016
Komentarze