Ile kobiet, tyle problemów

Recenzja książki Teresy Ewy Opoki Wyspa kobiet




Bohaterki ?Wyspy kobiet? nie mają jednak tak dobrze. Każda z nich jest na swój sposób emocjonalnie rozdarta. Małgosia, która porzuciła męża i żyje w związku z dużo starszym mężczyzną. Wydaje się jej, że jest szczęśliwa, dopóki nie zostaje zamieniona na lepszy (dużo młodszy!) model. Pomoc przychodzi z najmniej spodziewanej strony a w jej sercu znów zaczyna się tlić uczucie do byłego męża. Tylko czy ono kiedykolwiek wygasło? Kolejna bohaterka Martyna od samotności ucieka w łakomstwo i świat internetu. Rekompensowanie sobie pustki w sercu kolejnymi batonami nie jest dobrym rozwiązaniem. Stale powtarza to również ciotka Martyny, która suszy jej głowę wizją staropanieństwa. Najgorzej ma jednak trzecia z przyjaciółek Barbara. Choć koleżanki uważają jej życie za idealne, ono wcale takie nie jest. Basia jako jedyna z całej trójki ma męża, dzieci i właśnie wykańcza świeżo wybudowany dom. Czego chcieć więcej? Spokoju! On stanowi niespełnione marzenie bohaterki, bo idylla, jaką widzą znajomi jest niczym więcej jak perfekcyjną grą przed publicznością. Gra Basia, której niby idealny małżonek to psychopatyczny tyran ciskający wyzwiskami na każdym kroku. Cham bez dwóch zdań. ?Niełatwo zaorać i uprawić dziki ugór, jakim jest kobieta. Trzeba się namęczyć. Mimo że się starałam, zawsze potrafił wynaleźć jakieś niedociągnięcie, które budziło w nim gniew. I musiał mnie ukarać. Na przykład zamykał w ubikacji i gasił światło? - wyznaje w końcu Barbara. I gra Kamil, jej mąż, który przed znajomymi wyrobił sobie wizerunek idealnego męża i ojca. Wątek Basi przeraża i uzmysławia jednocześnie, jak wiele kobiet dookoła nas wiedzie taki los. Widujemy je uśmiechnięte, zadbane, podczas gdy w czterech ścianach przeżywają całodobową gehennę. Zaciskając zęby, puszczając kolejne obelgi mimo uszu, dają sobą pomiatać dla dobra dzieci, bo przecież muszą mieć ojca...

Wszystkie kobiety uciekają z wielkomiejskimi problemami na wieś, do Joanny, ciotki Małgosi. Mimowolnie staje się ona ich powierniczką, a jej pałac tytułową wyspą, na którą można uciec. Serdeczna i gościnna pani domu, niegdyś wielka kompozytorka, sama nie miała w życiu szczęścia do mężczyzn. Może raz, kiedy jako nastolatce trafiła się jej pierwsza miłość, a której głupi finał pociągnął za sobą całkiem inne perypetie. Pierwszej miłości nie sposób jednak zapomnieć, szczególnie zaś, kiedy wielkimi krokami nadchodzi dana 40 lat wcześniej obietnica ponownego spotkania w konkretnym miejscu i czasie. Nie sposób przewidzieć, co się wydarzy.

Książka Teresy Ewy Opoki udowadnia, że tak naprawdę kobiety trzymają los we własnych rękach i boją się go wypuścić, by podjęte ryzyko nie okazało się niepotrzebnym. A co, jeśli za ryzykownym krokiem stoi szczęście i to pozbawione cierpienia? Przekonują się o tym bohaterki ?Wyspy kobiet?, tak jak i przekonuje się każda z nas na co dzień. Wszak, kto nie ryzykuje, ten nie ma.

Katarzyna Stec
(katarzyna.stec@dlalejdis.pl)

Teresa Ewa Opoka, ?Wyspa kobiet?, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat