Ile można poświęcić dla dziecka?

Recenzja książki „Szansa na życie”.
Choroba dziecka oraz jego tajemnicze zniknięcie, pobudzają naszą wyobraźnię i z pewnością stawiają przed nami pytanie - ile jesteśmy w stanie zrobić dla własnych dzieci?

Diane Chamberlain wie, jak zbudować napięcie, które towarzyszy nam nieomal przez cały czas lektury jej najnowszej książki „Szansa na życie”.

Janine Donohue to matka ośmioletniej Sophie, borykającej się z niewydolnością nerek. Ta straszna i często nieuleczalna choroba, niszczy ciało małego i delikatnego dziecka. Kiedy pojawia się możliwość poddania córki eksperymentalnej terapii, mogącej uratować jej życie, Janine stawia na szali przyszłość swojego dziecka. Szybka poprawa zdrowia daje wszystkim złudne poczucie szczęścia, a mała Sophie po raz pierwszy w swym życiu wyjeżdża na obóz zuchów. Niestety, dziewczynka nie wraca z wyjazdu. Zrozpaczona matka, wraz z policją rozpoczyna poszukiwania córki. Czas płynie nieubłaganie, a Sophie musi wziąć kolejną porcję lekarstwa, które ratuje jej życie. Czy uda się odnaleźć ją żywą?

Książka może wstrząsnąć, zwłaszcza rodzicami, którzy potrafią postawić się na miejscu głównych bohaterów. Choroba dziecka oraz jego tajemnicze zniknięcie, pobudzają wyobraźnię i z pewnością stawiają przed nami pytanie - ile jesteśmy w stanie zrobić dla własnych dzieci? To pytanie, często zadaje nam Diane Chamberlain, choć nie zawsze odpowiedź na nie, będzie łatwa. Tak jak to miało miejsce np. w „Prawie matki”, poprzedniej publikacji autorki.

Smaczku powieści dodają także dość skomplikowane układy damsko-męskie, nowe związki i przyjaźnie rozwiedzionych rodziców Sophie. Tajemnice, które skrywa Lucas, partner Janine, okażą się kluczowe dla rozwiązania wielu niewiadomych w życiu całej rodziny Donohue.

„Szansa na życie” to intrygujący dramat rodzinny, ubrany w zgrabne słowa. Czyta się go z dużą dozą przyjemności i chociażby dlatego, warto wyróżnić tę książkę spośród wielu innych, niekoniecznie dbających o formę przekazu, element zaskoczenia, czy interesującą fabułę. Diane Chamberlain po raz kolejny udowodniła, że zna się na pisaniu historii, naszpikowanych taką masą emocji, wobec których nie można przejść obojętnie.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Diane Chamberlain, „Szansa na życie”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat