Indyjska kuchnia lekiem na całe zło

Recenzja książki „Jedz, módl się, jedz”.
Kryzys wieku średniego dopada każdego mężczyznę. Michael Booth znalazł jeszcze jedno rozwiązanie na poradzenie sobie z destabilizacją w okolicy czterdziestki.

Autor książki „Jedz, módl się, jedz” to dziennikarz i autor książek kulinarno-podróżniczych. Pisze dla wielu czasopism brytyjskich i zagranicznych. Jego żona po kilku ciężkich miesiącach stwierdziła, że dłużej nie może wytrzymać z rozpaczającym nad swą niską samooceną mężem i zaproponowała mu osobliwe lekarstwo – trzymiesięczny wyjazd do Indii. Para rzuciła dotychczasowe życie, spakowała zabawki synów i zarezerwowała lot w jedną stronę. Początkowo Michael Booth pragnął napisać kolejny pamiętnik kuchennych doznań z podróży. Ostatecznie jednak swoją kolejną książkę napisał w nieco inny sposób – jest to pełna autoironii i humoru opowieść o tym, jak pewien czterdziestolatek odnalazł spokój, równowagę i oświecenie.

W książce „Jedz, módl się, jedz” najbardziej podobały mi się opisy doznań smakowych, sposoby przygotowywania indyjskich potraw i relacje z wizyt w wielu lokalach gastronomicznych. Dowiedziałam się wielu informacji przydatnych podczas pobytu w Indiach. Autor opisuje, gdzie należy szukać najlepszego obiadu, na którym targu znajdziemy najbardziej dojrzałe, zdrowe i tanie owoce i warzywa oraz którymi uliczkami dotrzemy do najbardziej urokliwych zakątków Indii Północnych. Ciekawe są także autorskie opisy zabytków, aśramów modlitewnych oraz poszczególnych odłamów religii hinduskiej, buddyjskiej i muzułmańskiej. Jest to swego rodzaju przewodnik, ale napisany słowami entuzjasty, a nie profesjonalisty. Razem z Michaelem Boothem podróżujemy po Półwyspie Indyjskim, razem z nim zwiedzamy, wzruszamy się i bardzo dobrze bawimy.

Wszyscy, którzy zaczynają powoli odczuwać kryzys wieku średniego powinni poznać historię Michaela Bootha i jego rodziny. Jego historia jest wciągająca, dynamiczna i napisana w bardzo ciekawy sposób. Jest doskonała także dla miłośników Indii, do których sama należę. Nie każdy może sobie pozwolić na wyjazd do Indii, ale z pewnością każdy po lekturze „Jedz, módl się, jedz” nabierze optymistycznego podejścia do problemu i zauważy, że większość z nękających nas problemów jest błaha.

Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)

Michael Booth, „Jedz, módl się, jedz”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat