Może być piękna i romantyczna, ale także toksyczna i chora. Tej drugiej zaznał Artur Ligęska, który odrzucając miłość wpływowej osoby, znalazł się w prawdziwym piekle. Teraz w książce „Inna miłość szejka” opowiada swoją dramatyczną historię.
Zjednoczone Emiraty Arabskie miały być dla Artura Ligęski ostatnią deską ratunku. Po tym, jak życie słynnego trenera fitness i założyciela pierwszych sieci klubów legło w gruzach, zdecydował się rozpocząć nowy rozdział życia na Bliskim Wschodzie. Miało być to rozwiązanie tymczasowe do czasu, aż nie stanie na własne nogi i nie wyjdzie na prostą. Pech chciał, że na jego drodze stanął niejaki „Anioł”, syn emirackiego władcy. Wtedy jeszcze nie wiedział, że to początek jego drogi do piekła. Ich relacja zaczęła nabierać tempa, ale ostatecznie Artur nie chciał się angażować w nic poważniejszego. W końcu nie przyjechał do Dubaju, by z kimś się wiązać. Jednak „Anioł” nie mógł pogodzić się z odrzuceniem i wyjazdem ukochanego, dlatego za wszelką cenę postanowił go zatrzymać w ZEA.
Artur trafił do emirackiego więzienia pod fałszywymi zarzutami. Dostał karę dożywocia w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Bez procesu, bez dowodów, bez możliwości obrony, bez apelacji, bez żadnej pomocy. Tak po prostu. „Anioł” chciał, żeby ukochany został przy nim. Nie ważne, że zamknięty w pace, przetrzymywany w koszmarnych warunkach, głodzony, bity i gwałcony – ważne, że przy nim. Artur w emirackim więzieniu zaznał prawdziwego piekła i to za sprawą osoby, która podobno kochała go nad życie. Dzięki pomocy polskich dyplomatów, organizacji pozarządowych, przyjaciół i ludzi dobrej woli cudem wyszedł na wolność. Dzięki własnej sile i determinacji przetrwał koszmar i dziś chce pokazać światu prawdę o kraju, w którym ludzkie losy zależą jedynie od kaprysów wszechwładnych szejków.
Zjednoczone Emiraty Arabskie dążą do miana nowoczesnego i otwartego kraju, ale w rzeczywistości to jedynie mrzonka. Pod otoczką blichtru, bogactwa i oszklonych drapaczy chmur tak naprawdę daleko im do nowoczesnego świata. To kraj świetnie zachowanych pozorów, w którym nie są respektowane prawa człowieka, kobiety nie są szanowane, a do więzienia trafia się pod byle pretekstem i niesłusznymi oskarżeniami. Więźniowie przetrzymywani są bez uczciwego procesu, bez prawa do obrony, w uwłaczających człowieczeństwu warunkach, głodzeni, torturowani i gwałceni. Najsmutniejsze jest, że godzą się ze swym losem, bo „Allah tak chciał”. Artur nie poddał się jednak i do końca walczył o swój los pomimo, że niejednokrotnie był zrezygnowany i bliski obłędu.
Historia Artura Ligęski jest historią tak nieprawdopodobną, że ma się wrażenie, że to jakaś fikcja. Swego czasu cała Polska żyła historią Artura, ale przyznam, że u mnie przeszła bez echa. „Inna miłość szejka” napisana jest w formie wywiadu. Artur odpowiada na pytania Oskara Maya. Znajdziemy również fragmenty pamiętnika Artura pisanego w więzieniu. Na samym końcu znajdują się także kopie dokumentów w języku arabskim, do podpisania których zmuszono Artura. Jego historia jest przerażająca do szpiku kości. Jednocześnie powinna być przestrogą dla tych, którzy uważają, że „nowoczesne” ZEA to prawdziwy raj na ziemi oraz idealne miejsce na wakacyjne szaleństwa i gorące romanse. „Inna miłość szejka” to porażająca lektura, którą każdy z nas powinien przeczytać.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Artur Ligęska, Oskar Maya, „Inna miłość szejka”, Burda Media Polska, 2019
Komentarze