Inspektor Vera na szlaku kolejnych zabójstw

Recenzja książki „Droga przez kłamstwa”.
Vera – bohaterka serii kryminalnych powieści wraca, by tym razem rozwiązać zagadkę zabójstwa sprzed dziesięciu lat.

„Droga przez kłamstwa” Ann Cleeves jest kolejnym dowodem na profesjonalizm inspektor Very, a także szerokim polem do popisu dla głównej bohaterki. Przez dramatyczne i koszmarne sceny, niczym promyki słońca, prześwitują elementy komediowe. Na początku zaznajomieni zostajemy z mieszkańcami małego miasteczka, w którym każdy każdego zna. Typowa mała społeczność – kilka czarnych owiec, kilkoro ludzi poważanych oraz cała masa sekretów i tajemnic. Pierwsze rozdziały książki to czas rozeznania i postawienia przez czytelnika wstępnych hipotez, wytypowania własnych podejrzanych. Dopiero, kiedy pomysłów zaczyna brakować, pojawia się detektyw Vera i jej ulubiony współpracownik Joe. Tym razem są jednak ograniczeni przez miejscową policję, pilnie strzegącą własnego terenu. W końcu nikt nie lubi, jak mu się kręcą pod nogami obcy, na dodatek chcący przejąć jego obowiązki. I choć już w „Ukrytej głębi” Vera nie miała lekko, tym razem zapowiadało się jeszcze gorzej.

Tempo fabuły jest umiarkowane, spokojne. Czytelnik zostaje postawiony przed dziesiątkami opcji i hipotez, z których sam raczej nie jest w stanie niczego skleić. Muszę się przyznać, że sama miałam taki moment, kiedy podejrzewałam w zasadzie każdego. Nie jest to jednak wada książki „Droga przez kłamstwa.” Te niedopowiedzenia i odkładanie rozwiązania w czasie powoduje, że człowiek sam czuje się jak detektyw. Zbiera w pamięci fakty, analizuje, dodaje dwa do dwóch. Jest to już druga powieść Ann Cleeves zbudowana właśnie w ten sposób. Kusi mnie zatem, by napisać, iż stanowi to pewien schemat, czy znak rozpoznawczy, jej twórczości. I tak jak poprzednio, końcowe rozdziały całkowicie różnią się od pozostałych. Akcja nagle przyspiesza, a czytelnik nie ma już sił, by odłożyć książkę. Krew się gotuje, ręce drżą. A co z rezultatem śledztwa? Czy jest zaskakujący, każdy musi ocenić sam. Dla mnie zdecydowanie był, gdyż w pewnym momencie zrezygnowałam z własnego dochodzenia, zagubiona pośród kłamstw, tajemnic i niejasności. Jak to dobrze, że inspektor Vera pozostała na nie niewzruszona.

Cleeves z  jednej strony wywołuje w nas współczucie, z drugiej gniew, a z jeszcze innej śmiech. Każe swej bohaterce pić kilkadziesiąt herbat dziennie, wkładając w jej usta sarkastyczne komentarze, męczy ją i powoduje siódme poty, podtyka pod rękę ulubione czerwone wino, ale także wszelkie inne alkohole oraz sprawia, że do każdego rozmówcy Vera zwraca się „kotku”. I choć nie jest ona osobą ciepłą, ani miłą, nie da się jej nie lubić. W tym wypadku trzeba by pogratulować Cleeves wyobraźni i umiejętności powoływania do życia wyjątkowych postaci. A na znak wdzięczności za kilka dobrze spędzonych popołudni z książką w ręku, proponuję… zabrać się za kolejną część serii!

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Ann Cleeves, „Droga przez kłamstwa”, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat