"Institor. Kto pierwszy podpali stos…" - recenzja

Recenzja książki "Institor. Kto pierwszy podpali stos…".
Podróż w mroczną przeszłość, gdzie za herezje groziła sroga kara i wyprawa do teraźniejszości, która uwielbia teorie spiskowe.

Święta Inkwizycja to zdecydowanie niezbyt chlubny okres w dziejach wiary chrześcijańskiej. Oskarżenia o czary, pozorowane procesy, kuriozalne testy potwierdzające rzekome czarownictwo i płonące stosy. A po drugiej stronie przedstawiciele duchowieństwa, którzy pełnymi garściami korzystają z uciech życia. Nic dziwnego, że tak ciekawe i kontrowersyjne wydarzenia stały się inspiracją dla pisarzy.

Adam Lard w książce „Institor. Kto pierwszy podpali stos…" skupił się na osobie ojca Heinricha Kramera – dominikanina znanego z dzieła „Młot na czarownice”. Księga ta stanowiła istny podręcznik dla łowców czarownic, a i w czasach współczesnych jest często poszukiwaną pozycją wśród określonej grupy odbiorców. Kramer był jednym z najbardziej znanych inkwizytorów w Niemczech. Pod koniec życia został odesłany do Czech, gdzie już z mniejszym pietyzmem wykonywał obowiązki inkwizytora.

Mimo, że autor umieścił akcję na dwóch płaszczyznach czasowych, to właśnie Heinrich Kramer i jego działalność stanowi główny trzon powieści. Śledzimy jego losy w średniowiecznej Europie i widzimy rodzący się fanatyzm. Kramer czuje się niczym wysłannik Boga, który ma ważną do wypełnienia misję. Trzeba jednak podkreślić, że opisane w tej części dzieje są jedynie inspirowane wydarzeniami historycznymi. Gdy powoli zaczynamy chłonąć wszystkimi zmysłami przedstawiony przez Larda świat, autor robi fabularny twist i po kilku rozdziałach przenosi czytelnika w czasy współczesne. Tutaj głównym bohaterem jest czeski historyk Jan, który przybywa do Lyonu, by uzupełnić swoją wiedzę na temat Kramera. Właśnie w tym momencie rozpoczyna się swoista gra autora z czytelnikiem. Na kartach powieści pojawiają się tajemniczy bohaterowie, a Jan zostaje wplątany w sieć zagadkowych wydarzeń. Jak zakończy się ta wyprawa? I czy wszystkie znaki zapytania znajdą swoje odpowiedzi?

Ciężko sklasyfikować gatunkowo tę książkę. Jest to mariaż thrillera z powieścią historyczną. Może ten miks nie jest do końca udany, ale z pewnością intrygujący. Całość rekompensuje zupełnie nieoczywiste zakończenie. Adam Lard przez omal 600 stron wodzi czytelnika za nos i muszę przyznać, że całkiem sprawnie mu się to udaje. Warto sprawdzić swoją czujność i przeczytać. Interesujący pomysł, duży potencjał, ale jednak czegoś jeszcze brakuje.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Adam Lard, "Institor. Kto pierwszy podpali stos...", Fabuła Fraza, Warszawa, 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat