Jaki jest tego cel i kto w ogóle będzie to czytać?
Pytania wydają się bardzo zasadne, lecz same odpowiedzi nie są już tak oczywiste. Będę z wami zupełnie szczera – mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony piękne wydanie, przyciągające wzrok czytelnika ilustracje i zdjęcia, zabawne historie. Z drugiej zaś zastanawianie się nad sensem takiej książki – w końcu wykorzystano w niej fragmenty już wydanych publikacji. Podobna sytuacja jest z grafikami i fotografiami, a do tego… Nie oszukujmy się – każdy kot ma swój indywidualny charakter, każdy ma swoje dziwaczne zachowania i właściwie o każdym można byłoby napisać coś wyjątkowego. Dlaczego więc akurat Iwan Konwicki? Owszem, jest jednym z bardziej znanych kotów, ostatnio stał się nawet inspiracją dla twórców musicalu „Zwierzoczłekoupiory”, ale wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wydawanie biografii tego osobnika (bądź co bądź po raz wtóry, tylko w nowej formie) nie było tak do końca konieczne. Jako miłośniczka kotów jestem jednak w stanie pojąć intencje pomysłodawcy – pojawienie się tej książki na rynku wydawniczym to dobra okazja do przypomnienia nowemu pokoleniu historii rodziny Konwickich. Młodym przedstawicielom naszego społeczeństwa to nazwisko pewnie niewiele mówi.
Iwan to prawdziwy kot celebryta. Do rodziny Konwickich trafił za pośrednictwem Marysi Iwaszkiewicz, która dowiedziawszy się o marzeniach córek państwa Konwickich postanowiła zrobić im niespodziankę i podrzuciła trzymiesięcznego Wanię. Rodzice Ani i Marysi nie byli zachwyceni wizją przygarnięcia dachowca, jednak w końcu i oni przekonali się do nowego członka rodziny. Iwan okazał się być prawdziwym kocim indywidualistą – był zadziorny, odważny, pokazywał wszystkim, kto naprawdę rządzi w jego nowym domu. Mimo to bardzo szybko zyskał sympatię wszystkich domowników. Przez dziewiętnaście lat swojego kociego życia zachwycał mniej i bardziej znanych miłośników kotów, otrzymywał wiele prezentów i doczekał się nawet uwiecznienia swej postaci na kartach książek. Jego kocie ego zostało nakarmione – został postawiony na świeczniku i był podziwiany przez wielu. Iwan stał się nieodłącznym elementem życia rodziny Konwickich. Bez niego ich rzeczywistość wyglądałaby zupełnie inaczej. Co tu dużo mówić – koty to prawdziwe skarby, niezależnie od tego, czy są dachowcami, zwierzętami z rodowodem, poznały smak sławy czy też zna je tylko najbliższa rodzina. Zawsze wzbogacają nasz świat, dając nam dużo więcej niż moglibyśmy się spodziewać – jedyną w swoim rodzaju kocią miłość.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Tadeusz Konwicki, „Iwan Konwicki, z domu Iwaszkiewicz. Biografia”, Wydawnictwo Znak 2019
Komentarze