Macie w swoim otoczeniu taką przyjaciółkę, koleżankę, znajomą, która opowiadając o sobie wpada w słowotok? Na jednym wdechu potrafi wypowiedzieć milion słów, nie dając wam dojsć do głosu? Jeśli tak, to znajomo poczujecie się w kontakcie z Asią – główną bohaterką książki "Ja matką? Ratunku!". Jesli nie – no cóż... czeka was prawdziwa jazda bez trzymanki.
Asia jest trzydziestolatką, żyjącą w dość wygodnym związku z Piotrusiem Panem (jak sama nazywa swojego chłopaka). Znamy ten typ – żyjącego dniem dzisiejszym, niczym się nieprzejmującego lekkoducha. No i pewnego dnia okazuje się, że ta para spodziewa się dziecka. Nie planowali tego, ale stało się. I teraz czas zmierzyć się z konsekwencjami, przeanalizować uczucia i emocje, jakie się pojawiły.
Asia dość otwarcie dzieli się z nami tym, co zachodzi w jej ciele i umyśle. Nie planowała zakładania rodziny, wie, jak wiele zmieni się teraz w jej życiu. Przez chwilę zastanawia się w związku z tym nad usunięciem ciąży. Te teoretyczne rozważania przerywa pobyt Asi w szpitalu, gdy okazuje się, że ciąża jest zagrożona. Ta dwójka nieprzygotowanych do roli rodziców dorosłych musi zmierzyć się z nową sytuacją i podjąć szereg odpowiedzialnych decyzji.
"Ja matką? Ratunku" nazwałabym książką, która w dość lekkiej formie próbuje odczarować czas ciąży. Pokazuje, że to normalne, że gdy dowiadujemy sie o dziecku, mogą pojawić się w nas wątplwości i strach; że zdarza się, że cały swiat staje wówczas na głowie. Udowadnia również, że nie jesteśmy w tym same. Pod tym względem ten tytuł jest z pewnością wart zapamiętania. Książka pokazuje drogę bohaterki od koncentrowania się na zmianach we własnym życiu (przyszłe nieprzespane noce, stosy pieluch) do myślenia w kategoriach "my". I jest to z całą pewnością droga wyboista.
Justyna Wydra stawia na lekką i sfabularyzowaną formę w ksiażce, dzięki czemu nie ma ona wydźwięku moralizatorskiego i nie pokazuje jedynej słusznej drogi reagowania czy działania. Tu realizm miesza się z bardzo subtelnym humorem (raczej nie jest to pozycja wybitnie zabawna, raczej po prostu lekko napisana). To z pewnością może pomóc w zmierzeniu się z własnymi odczuciami.
"Ja matką? Ratunku!" to nie jest laurka, w której wszystko układa się po naszej myśli. Jak w życiu – wszystko ma swoje blaski i cienie. Choć być może nie zawsze zgodzimy się z wygorami, przemyśleniami, słowami bohaterów tej książki, to ciekawie jest je poddać osobistej analizie.
Nie jestem pewna, czy Asia stała się "moją" bohaterką, ale z pewnością znajdzie grono czytelniczek, które będą mogły odnaleźć w niej siebie czy swoją przyjaciółkę.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Justyna Wydra "Ja matką? Ratunku!", Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2022
Komentarze