Kojarzycie słuchowisko radiowej „Trójki” „Kocham pana, panie Sułku”? Mam wrażenie, że sporo osób pamięta tę kultową audycję z Martą Lipińską i Krzysztofem Kowalewskim w rolach głównych. Jestem z pokolenia, które może nie zasiadało z wypiekami na twarzy przy radioodbiorniku, ale pamiętam ten charakterystyczny cytat. Niestety zupełnie nieznana była mi postać autora tego słuchowiska. Jacek Janczarski jawił mi się jako scenarzysta filmowy (genialni „Zmiennicy”), a niekoniecznie pisarz, satyryk i radiowiec. Jonasz Kofta, Agnieszka Osiecka, Maria Czubaszek byli aktywni zawodowo w tym samym czasie co Jacek Janczarski. Oni mocniej zapisali się w świadomości słuchaczy i widzów. Tym bardziej cieszę się, że Marianna Janczarska postanowiła napisać biografię swojego ojca. Dzięki temu bliżej poznałam człowieka, który odcisnął swoje piętno w radiowym i filmowym świecie.
„Jacek Janczarski. I tak dalej, i tak dalej…” to przede wszystkim bardzo rzetelna biografia. Marianna Janczarska poświęciła sporo czasy, by dotrzeć do archiwalnych nagrań radiowych z jej ojcem w roli głównej. Autorka zasięgnęła języka wśród znajomych, przyjaciół i rodziny Jacka Janczarskiego. Wykorzystała również wywiady prasowe oraz zdecydowała się na przedruk fragmentów „Rodziny Poszepszyńskich” (słuchowiska pisanego wspólnie z Maciejem Zembatym), tekstów piosenek, sztuk teatralnych. Dzięki temu możemy mieć większe wyobrażenie o rozpiętości działalności artystycznej Janczarskiego.
Aspekt zawodowy to jedno, ale na szczęście autorka zdecydowała się przybliżyć nam ojca prywatnie. Najlepiej udaje jej się to podczas rozmów z osobami, które znały, żyły i pracowały z Jackiem Janczarskim. Wśród nich nie zabrakło drugiej żony Janczarskiego – Barbary Wrzesińskiej, jej syna z pierwszego małżeństwa Pawła Maciąga, a także przyrodniego brata Marianny – Borysa. Oczywiście Marianna nie mogła pominąć w książce wspomnień swojej mamy Ewy Błaszczyk. Poza tym znajdziemy tu ciekawe spojrzenie na Jacka Janczarskiego oczami Magdy Jethon, Artura Andrusa, Stefana Friedmanna, Piotra Fronczewskiego, czy Krystyny Jandy. Z tych rozmów wyłania się obraz profesjonalisty, wrażliwca, człowieka o ogromnej wyobraźni, charakteryzującego się sporym poczuciem humoru. Mniej pozytywne opinie dotyczą raczej podejścia Janczarskiego do życia rodzinnego, ale stanowią marginalną część biografii, nie rzutując w żadnym razie na odbiór jego postaci.
Marianna Janczarska zabrała nas w podróż w przeszłość. Gdy Jacek Janczarski zmarł miała zaledwie 6 lat, wiec miałam wrażenie, że razem z nią odkrywam jego postać krok po kroku. Książka jest pełna anegdot (świetna historia o maszynie do pisania Hłaski) i fotografii, również tych rodzinnych. Biografia Jacka Janczarskiego oczami jego córki czyta się wyśmienicie. Polecam na wakacyjny odpoczynek.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Marianna Janczarska, „Jacek Janczarski. I tak dalej, i tak dalej...”, Kraków, Wydawnictwo Znak, 2023
Komentarze