Tak o sobie pisze Vaclav Smil, kanadyjski badacz czeskiego pochodzenia. W Polsce wyszło do tej pory jego sześć poświęconych różnej tematyce książek i ta najnowsza pt. „Jak nakarmić świat. Historia i przyszłość żywności” jest moim pierwszym spotkaniem z jego literacką twórczością.
Jej celem miało być wskazanie „przede wszystkim podstawowych determinantów biofizycznych (wydajności fotosyntezy, zapotrzebowania upraw na substancje odżywcze, współczynników konwersji w hodowli zwierząt) oraz żywieniowych i systemowych uwarunkowań produkcji żywności (wymagań żywieniowych człowieka, podaży żywności, natury światowego systemu żywnościowego)”. Vaclav Smil nie tylko stwierdza, jak jest, ale również wyjaśnia, dlaczego tak jest pomimo konkretnych, negatywnych skutków, z których wszyscy zdajemy albo chociaż powinniśmy sobie zdawać sprawę. System żywnościowy pociąga za sobą 20-25% światowego kosztu energetycznego i jest na tyle skomplikowany, że każda wprowadzona doń zmiana powinna być przemyślana. Wbrew populistycznym sloganom masowy weganizm, dieta paleolityczna, beztroski powrót do prostych rozwiązań ekologicznych, czy mięso produkowane dzięki metodzie in vitro nie są magicznymi lekami na całe zło, a wręcz przeciwnie mogłyby wywołać globalne zawirowania ekonomiczne.
Pozycji tej nie można odmówić ambicji, słusznej idei i waloru edukacyjnego. Trzeba jednak zaznaczyć, że zdecydowanie nie jest to książka typu zbiór ciekawostek dla relaksu, szczególnie przy obecnych koszmarnych temperaturach, co mogłaby sugerować urocza okładka ze specyfikacją hamburgera. Wbrew pozorom styl bywa zagmatwany, nasycony żargonem i nieprzystępny. Sama lubię zdania złożone, ale autor potrafi serwować nawet takie zajmujące ponad osiem linijek tekstu: „Choć złożoność systemu żywnościowego i niedostatek danych uniemożliwiają obliczenie dokładnych udziałów łącznej produkcji gospodarczej, sumy wydatków czy zapotrzebowania energetycznego, które można przypisać światowej produkcji, przetwórstwu, transportowi, handlowi hurtowemu, sprzedaży detalicznej, przechowywaniu i konsumpcji żywności – bez wątpienia ich rzeczywiste wielkości mieszczą się w przedziale 25-30 procent odpowiednich całości, a standardowe wyliczenia ekonomiczne, zgodnie, z którymi rolnictwo i rybołówstwo wnoszą zaledwie 1-4 procent wartości globalnego produktu gospodarczego, należą do najlepszych przykładów rażąco nieprawidłowego i wprowadzającego w błąd posługiwania się liczbami”. Mam również wrażenie, że wiele zawiłych kwestii jest wielokrotnie powtarzanych w nieco inny sposób, a w zamian pomija się wyjaśnienie tych bardziej podstawowych jak np. wspomnienie o tym, że człowiek „udomowił” 20 kluczowych gatunków roślin, ale już bez podania, jakie to konkretnie są gatunki.
Podsumowując, „Jak nakarmić świat…” oferuje kompleksowe spojrzenie na światowy system żywnościowy stojący przed ogromnym wyzwaniem z powodu wzrostu populacji, zmian klimatycznych i degradacji środowiska. Mimo niewielkich rozmiarów (352 strony, bez przypisów i źródeł 300) lektura wymaga cierpliwości i stałego poziomu skupienia czytelnika.
Izabela Fidut
Vaclav Smil, „Jak nakarmić świat. Historia i przyszłość żywności”, Wydawnictwo Insignis, Kraków, 2026.
Komentarze