"Jak stracić hrabiego w dziesięć tygodni" – recenzja

Recenzja książki "Jak stracić hrabiego w dziesięć tygodni".
Romans historyczny z dużą dawką humoru sprawdzi się idealnie w nawet najbardziej pochmurny dzień.

Essie Craven w wieku 8 lat została zaręczona z przyszłym hrabią Denholm. Wiele dziewcząt z wyższych sfer byłoby zachwyconych tą perspektywą. Essie ma jednak na siebie inny plan. To, że jest dziewczyną w świecie opanowanym przez skomplikowane zasady, w pełni uzależnioną od woli mężczyzn, pod czujnym okiem towarzystwa, wcale nie ułatwia jej zadania. Gdy więc osiąga wiek, w którym powinna spełnić wolę ojca i poślubić hrabiego, Essie decyduje się na zawalczenie o siebie. I tu rozpoczyna się nasza historia. Dziewczyna zrobi wszystko, by pozbyć się balastu narzeczeństwa, hrabia tymczasem ma swoje motywy by w tym narzeczeństwie wytrwać.

Tytuł „Jak stracić hrabiego w dziesięć tygodni” przywodzi na myśl komedię romantyczną z 2003 z Kate Hudson i Matthew McConaughey’em w roli głównej „Jak stracić chłopaka w 10 dni”. I jest to skojarzenie słuszne, bowiem w obu przypadkach mamy wykorzystany podobny zarys fabuły. Oczywiście w przypadku książki Jenni Fletcher dochodzi nam element związany z konwenansami epoki, jak na romans historyczny przystało.

„Jak stracić hrabiego w dziesięć tygodni” ma właściwie wszystko to, czego oczekuję od historycznej komedii romantycznej. Wyrazista główna bohaterka – Essie, którą bardzo łatwo polubić – nie jest jedną z tych mdlejących, słodkich aż do bólu bohaterek. To raczej urodzona buntowniczka. Do tego z poczuciem humoru. Powiedziałabym, że przy niej nasz główny amant – hrabia Aidan wypada nawet dość blado, ale wciąż znośnie. Tym, co w kreacji bohaterów doceniam najbardziej, jest konsekwencja, z jaką autorka zbudowała swoje postaci. Widać to przede wszystkim na przykładzie głównej bohaterki. Motywacje, jakie pojawiają się na początku historii nie zostały porzucone, a wręcz przeciwnie, ewoluowały wraz z naszą bohaterką. Ciekawa jest także plejada postaci drugoplanowych. Ubarwiają one całą historię i nadają jej lekkiego, komediowego charakteru.

„Jak stracić hrabiego w dziesięć tygodni” Jenni Fletcher to książka, która jest właściwie kwintesencją czytelniczej rozrywki. Jeśli więc lubicie lekkie, niezobowiązujące romanse osadzone w klimacie historycznym (ale tło historyczne ogranicza się tu właściwie do konwenansów i zwyczajów elit), to ta książka może podbić wasze serca. Ja bawiłam się przy niej bardzo dobrze i pochłonęłam tę historię w ciągu jednego dnia.

To książka, której niezobowiązujący charakter sprawdzi się zarówno jako poprawiacz humoru w deszczowe długie wieczory, jak i umilacz czasu podczas leniuchowania na plaży.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Jenni Fletcher, „Jak stracić hrabiego w dziesięć tygodni " Wydawnictwo Insignis, Kraków 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat