Najbardziej poruszyło mnie w tej książce to, jak autorka podważa coś, co na co dzień wydaje się oczywiste, czyli przekonanie, że powinniśmy być całkowicie samodzielni i niezależni. W trakcie czytania zaczęłam zauważać, że często traktujemy niezależność jako cel sam w sobie, coś, co świadczy o sile człowieka. Tymczasem autorka pokazuje, że to w dużej mierze złudzenie, bo nikt z nas nie funkcjonuje naprawdę sam. Nawet jeśli wydaje nam się, że radzimy sobie sami, to i tak jesteśmy osadzeni w sieci relacji, wpływów i codziennych zależności. Krótko mówiąc, wszyscy w jakiś sposób jesteśmy od siebie nawzajem zależni.
Bardzo zapadł mi w pamięć fragment dotyczący tego, jak silnie jesteśmy powiązani z innymi, nawet jeśli tego nie zauważamy. Autorka opisuje sytuacje z życia codziennego, które na pierwszy rzut oka wydają się zwyczajne, ale kiedy zaczynamy się nad nimi zastanawiać, okazuje się, że pokazują one, jak bardzo społeczne jest nasze funkcjonowanie. To było dla mnie ciekawe, bo nagle zaczęłam inaczej patrzeć na proste rzeczy, takie jak rozmowy z ludźmi, wsparcie od znajomych czy nawet przypadkowe kontakty w ciągu dnia. Wszystko to tworzy coś większego niż tylko pojedyncze sytuacje.
Potrzeba relacji z innymi nie jest słabością, tylko czymś zupełnie naturalnym. W dzisiejszym świecie często promuje się obraz osoby, która poradzi sobie ze wszystkim sama, ale ta lektura pokazuje, że takie podejście może być wręcz męczące i nie do końca prawdziwe. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać nad własnym podejściem do relacji i nad tym, jak często próbujemy udowadniać sobie i innym, że nikogo nie potrzebujemy. Podobnie jest z proszeniem o pomoc. To wyjątkowo trudne, bo mamy poczucie, że musimy sobie ze wszystkim radzić sami.
Czytając, miałam wrażenie, że autorka cały czas przypomina: nie jesteśmy odciętymi wyspami. Dużo w tej książce jest o tym, że człowiek dopiero w relacjach z innymi naprawdę „działa” i że więzi społeczne nie są dodatkiem, a stanowią podstawę naszego funkcjonowania.
W książce również można znaleźć wiele odniesień do lęków, problemów dnia codziennego, do tego, co czujemy i kim jesteśmy. Najbardziej podobały mi się cytaty: „nie uciekaj od lęku, pozwól mu przejść przez ciało” oraz „deadline to nie jest magiczna linia, po której bogowie rażą Cię piorunem i umrzesz”.
Często patrzymy na lęk, jak na coś, co jest nasze i nieuniknione, podczas gdy lęk to tylko myśl, najczęściej spowodowana przeszłością i doświadczeniami, dlatego najlepiej jest po prostu go zauważyć, zaakceptować i iść dalej. A w kwestii dotrzymywania terminów – jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do błędów, porażek, dzięki którym się uczymy. Nasze życie nie traci na wartości, jeśli coś się nam nie uda. To wartościowy poradnik, który pozwala nam żyć w zgodzie ze sobą i światem.
Julia Wierczyńska
Agata Sikora, „Jak wyjść z siebie”, Wydawnictwo Znak Literanova, 2026.
Komentarze