Jak zarobić dużo pieniędzy, ale żeby zbytnio się nie narobić i nie wychodzić z domu? A jeśli przy tym zyskamy popularność i otrzymamy darmowe gadżety od sponsorów to wtedy będzie bajka. Nic prostszego - wystarczy zostać influencerką. Na taki pomysł wpadła Majka Nowak, autorka powieści „Jak nie zostałam influencerką". Jest ona zwykłą kobietą, nie posiadającą żadnych szczególnych umiejętności, ale za to z silną motywacją, wybujałą wyobraźnią, dużą kreatywnością i słomianym zapałem. Dodatkowo nie stroni od taniego wina, pizzy i seriali. Po tym, jak została zwolniona z pracy, postanawia zostać influencerką. Uzbrojona w entuzjazm oraz nieco nietypowe pomysły rusza na podbój instagramowej rzeczywistości. Czy coś może pójść nie tak?
Majka, która z dnia na dzień traci pracę, a jej oszczędności zaczynają szybo się kurczyć, postanawia, że chce robić w życiu coś, dzięki czemu będzie zarabiać, ale z drugiej strony nie będzie musiała się zbytnio wysilać. No bo co może być trudnego w zrobieniu zdjęcia i wrzuceniu go do sieci? Jak się okazuje - wszystko. Bohaterka po kolei próbuje sił w różnych dziedzinach życia, które aktualnie robią furorę na Instagramie zaczynając od fitnessu przez modę, urodę i wnętrza, aż po gotowanie i podróżowanie. Jak się okazuje, w żadnej z tych dziedzin nie jest ani dobra, ani kreatywna, a tym bardziej skuteczna. Żeby było zabawniej, robi to jak najtańszym kosztem, jak na spłukaną i zdesperowaną dziewczynę przystało. W rezultacie zostaje outfluencerką, czyli...
Współczesne pokolenie prześciga się w zdobyciu sławy, lajków na Instagramie i darmowych produktach marketingowych. Wystarczy zrobić estetyczne zdjęcie i wrzucić na słynny portal społeczny, a popularność i bogactwo same do nas przyjdą. W pewnym sensie jest to plaga czasów obecnych, bo młodzi ludzie są przekonani, że nie trzeba nic robić, aby zarabiać pieniądze. Nie trzeba się kształcić, zdobywać wiedzy, bo kto będzie chciał potem pracować na nudnym etacie i przez 8 godzin siedzieć w jakimś ciasnym i dusznym biurze? Wystarczy, że zrobią jedno zdjęcie, dostaną miliardy polubień, a sponsorzy sami będą się do nich dobijać i przesyłać ekskluzywne rzeczy. Takie myślenie prowadzi donikąd, bo młodsze pokolenia będą myślały, że cały świat kręci się wokół portali społecznościowych, a za jedno dobrze zrobione zdjęcie fejm im się po prostu należy.
Książka Majki Nowak "Jak nie zostałam influencerką" napisana jest w zabawny sposób i dobrze się ją czyta. Całe szczęście, że jest to ironiczna powieść, bo inaczej zwątpiłabym w cały świat. Jestem przekonana, że wielu współczesnych nastolatków myśli w dokładnie taki sam sposób, jak opisała to Majka. Strach pomyśleć, co będzie za kolejne 10 lat, kiedy to wszyscy już - w mniejszym bądź większym stopniu - będziemy influencerami, którzy wrzucają tylko zdjęcia do sieci. "Jak nie zostałam influencerką" to świetna i zabawna opowieść w sam raz na zbliżające się długie, jesienne wieczory.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Majka Nowak, "Jak nie zostałam influencerką", Wydawnictwo FILIA, 2020
Komentarze