„Jak płatki śniegu...” – recenzja

Recenzja książki „Jak płatki śniegu”.
Miłość zapuka do naszego serca w najmniej oczekiwanym momencie naszego życia…

Mam duszę romantyczki. Uwielbiam książki o miłości. Czy książka kończy się szczęśliwie czy też nie, zawsze każda tak samo budzi we mnie wiele emocji.

Książka zaczyna się od podróży i awarii auta. Nie mając pieniędzy nie mogą liczyć na jakikolwiek nocleg. Zmęczenie wydaje się być tak duże, że Eden ma już chwilami dość całej sytuacji. Jak przetrwają okres świąteczny w Summer Harbor? Ona sama nie ma pojęcia. Co ją czeka?

Na jej drodze staje Beau Callahan. Mężczyzna po przejściach i lubiący samotność. Zajął się uprawą choinek świątecznych zaraz po odejściu z biura szeryfa. To rodzinny interes i oddał mu się bezgranicznie. Śmierć rodziców bardzo nim wstrząsnęła i nie potrafi się chyba z tym problemem uporać. Samotność jest ucieczką i nawet nie wie jak mógłby coś zmienić w swoim życiu, by poczuć się jak dawniej. Być może Eden coś zmieni?

Kiedy pierwszy raz się spotykają coś się w nim obudziło. Kobieta szukając pracy trafia właśnie do niego. Pierwsze wrażenie jakie zrobiła na mężczyźnie wydaje się być obłędne. On zapatrzony w nią od pierwszego wejrzenia. Piękna, młoda, niezwykle budząca zaufanie osoba. Beau czuje, że w jego życiu nastąpi przełom i że to ktoś na kogo czekał tak długo. Czy tak będzie rzeczywiście? Czy kobieta będzie jego odpowiedzią na jego modlitwy? Czy będzie z nim szczera?

Przeszłość dopadnie nas wcześniej czy później. Jeśli coś skrywamy, a jeśli są to jakieś tajemnice wobec bliskiej nam osoby, nie wróży to nic dobrego. Szczerość jest cechą dziś rzadko spotykaną. Często zamykamy się w sobie udając, że przeszłości nie ma. A przecież każdy z nas ją ma. Grunt to umieć się z nią rozprawić. Poukładać wszystko w głowie, sercu i iść dalej przed siebie. Nie każdy spotkany człowiek musi być draniem.

Uczucie Beau do kobiety rodzi się, ale co z tego kiedy nie potrafi nikomu zaufać? Czy będzie w tym wszystkim szczęśliwe zakończenie? Ja już wiem i polecam Wam tą lekturę.

Ciepła herbatka, koc, zapalona świeca i można czytać. Miło spędziłam ostatnie wieczory z książką Denise Hunter. Mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać jeszcze jej dzieła.

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

Denise Hunter, „Jak płatki śniegu”, Rzeszów, DREAMS, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat