„Jak przyciągnąć szczęście?” – recenzja

Recenzja książki „Jak przyciągnąć szczęście?”.
365 wskazówek, jak uczynić życie lepszym. Co robić, aby szczęście zaczęło nam sprzyjać. Szczęśliwe talizmany, zwierzęta, a nawet kolory. Richard Webster, z przymrużeniem oka.

Wprowadzenie do lektury skupia uwagę nienagannie. Autor w prostych, ale trafnych słowach przekazuje nam, czym jest szczęście. Podaje ogólną, prostą definicję. Jako przeciwstawne zjawisko, przedstawia pecha. Wszystko wydaje się być miłe, łatwe i przyjemne. Tak jest do samego końca. W którymś momencie jest czas na zastanowienie. Czy istotą tej książki może być pająk, jako symbol wytrwałości i dostatku? Mało praktycznych ćwiczeń, wiele ciekawostek.

Richard Webster, autor wielu bestsellerów. Biorąc pod uwagę jego wcześniejsze dzieła, widać w nich zamiłowanie do magii. Czytanie z ręki, czy rozpoznawanie aury. Nie mając wcześniej styczności z twórczością autora, mam mieszane uczucia. Zawsze zwracam uwagę na tytuł i odnoszę się do tego, czy jest on tym, co z góry zakłada. Przyciąganie szczęścia kojarzyć się może z wieloma rzeczami. Uśmiechaniem się do innych, wizualizowaniem wspaniałej przyszłości czy nastawieniem. Faktycznie, o takich metodach możemy czytać przez pierwszych siedemdziesiąt stron. Potem następuje już tylko szczęście w formie ciekawostki. Brak spójności i jednego, szczęśliwego frontu. Kolejny rozdział to opis szeregu klejnotów i kryształów, które rozpatrywać możemy pod względem talizmanu. Akwamaryny, awenturyny, karneloe to tylko część ze szczęśliwych kamieni. Zdobycie takiego talizmanu to pewnie nie lada wyzwanie. Możemy dowiedzieć się, jak dane kamienie wyglądają i jakie są ich właściwości. Następnie – zwierzęta. Koty, konie czy żółwie. Jako posiadaczka kota, dowiedziałam się, że jego podwójne kichnięcie zwiastuje mi szczęście! Bardzo ciekawe, zabawne i przyjemne. Pozostaje tylko pytanie, czy tytuł nie jest trochę naciągany. Uczepiona swojej wersji, niewłaściwego tytułu – mam z tą książką problem. „Miłość i małżeństwo” to kolejny rozdział tej książki. Możemy się z niego dowiedzieć o wielu przesądach czy zwyczajach. Podtrzymuję, że jest to bardzo ciekawe, sięgające do historii i niezwiązane z przyciąganiem szczęścia. Tort weselny symbolizujący dostatek, bukiet panny młodej to płodność i nadzieja, a listowne oświadczyny to pech. We wszystkie te przesądy, wkrada się wiele historii. Czy jest ona jednak sposobem na przyciągnięcie szczęścia? Raczej nie. Szczęśliwe liczby, dni tygodnia, miesiące i pory roku. We wszystkim znaleźć można odrobinę szczęścia i optymizmu, jeżeli umie się go szukać. O tym ta książka na pewno nie jest. Nie uczy nas jak przyciągać dobro, ale gdzie można go szukać.

Czy ta lektura wniosła coś do mojego życia? Tak. Wiele ciekawostek, zabawnych momentów i nutkę optymizmu. Nie jest to poradnik, choć tak się zapowiada. Może to i dobrze, bo pouczających książek mamy już dostatek. Richard Webster spojrzał na szczęście z przymrużeniem oka. Tak, jakby było ono pięknem wszechobecnym. Doszukiwał się go w zwierzętach, miesiącach i talizmanach. To bardzo optymistyczne i rzadko spotykane. Na pewno skupiając swoje myśli na sile jakiegoś przedmiotu, czujemy się lepiej. Na pewno po dwóch kichnięciach kota, będę miała milszy dzień. Przyjemne i proste odkrywanie szczęścia. Aby je przyciągnąć, potrzeba chyba nieco więcej...

Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)

Richard Webster, Jak przyciągnąć szczęście?, Illuminatio, Białystok 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat