które mimo wysokiego stopnia motywacji szczerze powątpiewają, że ich ‘stary’ mózg podoła cokolwiek przyswoić. Jest więc nasz coach perswazyjnym środkiem, który przekonuje tych właśnie niepewnych, że wiek może być atutem podczas procesu nauki. A słowo proces nie znalazło się tu przypadkowo. Według Zaremby nauka bez uprzedniego przygotowania (i to niemal w każdej sferze) staje się próbą bez efektu. Bez końca można by przytaczać to, co należy uczynić: kącik do nauki z miłymi dodatkami, aby umilić czynność bezwiednie kojarzoną z męką, opanować metody mnemotechniczne, określić własny typ inteligencji, zasoby uwagi, pobudzenie energetyczne, czy choćby temperament. Jak się okazuje kilkugodzinny rytuał, który każdemu studentowi sen z powiek spędza, można poddać głębokiej analizie, wytyczyć błędy i podsunąć kroki, które mają go ułatwić w przyszłości. Tylko czy to naprawdę pomoże?
Przyznam, że początkowo nie podeszłam do książki zbyt poważnie. Mam swoje metody, a raczej ich brak. Niewiele robię ze wskazówek przytoczonych, a jakoś idzie. Tylko teraz pytanie: może właśnie dlatego JAKOŚ? Dlatego czytając dalej Zarembę, próbowałam czasem odnosić wszystko do siebie, podkładać i weryfikować słuszność. Niektóre stwierdzenia, podparte zresztą psychologicznymi fundamentami, rozbrajały mnie swoją oczywistością, której mimo wszystko wcześniej nie udało mi się samodzielnie odkryć. Niektóre rady uważam za całkowity bezsens i tracenie czasu. Niektóre mam ochotę uczynić swoim mottem. Dlatego coach jest trudny do oceny, dopóki sam/a nie przekonasz się, jak pasuje do ciebie (nie mylić z podobaniem, ponieważ to zaraz nadejdzie).
Właśnie. „Superskuteczne..” zostały napisane w dość irytujący sposób. Na zasadzie rozmowy dwóch koleżanek (w tym jedna jest oczywiście tytułowym coachem), druga łasym na wiedzę, językowym laikiem. Tak to nazwijmy, choć trafniejszym określeniem byłoby ‘kartonowy dziennikarz’, który zadaje pytania właściwe dla rozwinięcia treści. Od czasu do czasu wnosi jakąś historyjkę (nie zawsze dobrze skrojoną), którą coach wdraża i rzeźbi pod proces nauki, by obrazowo podsunąć czytelnikowi, co i jak. Może i dobre rozwiązanie dla kogoś, kto nie ma ochoty na naukowy elaboracik (a książka ma zadatki – jest bogata w wiele ciekawych teorii!) i woli przyswoić wiedzę łopatologicznie. Dla mnie trochę za sztucznie i szczerze mówiąc, wolałabym, żeby ta naukowa rozprawka z tutorialem w jednym przybrała ciut inną formę.
Nie można przeoczyć tego, że poradnik jest świetnym środkiem reklamy. Średnio co kilka stron pojawia się adres szkoły prowadzonej przez autorkę, nazwa platformy e-learningowej z jakąś miłą przydawką, która podprogowo nam ją podsuwa. Po wielokrotnym przeczytaniu tej nazwy, usiadłam przed komputerem ze szczytnym celem przyłączenia do platformy. I co? Tylko dla uczestników kursów w Warszawie. Średnio poważna reklama.
Mimo moich uwag do powyższych treści, polecam książkę, uwaga: osobom otwartym na nowe techniki i gotowym zrewolucjonizować swoje stare dobre leżenie i czytanie notatek. Niestety, ja do takich nie należę.
Natalia Kędziak
(natalia.kedziak@dlalejdis.pl)
Ewa Zaremba, „Superskuteczne strategie opanowania języków obcych. Twój prywatny coach”, Wydawnictwo Helion/sensus.pl
Komentarze