„Jak zatrzymać czas” - recenzja

Recenzja książki „Jak zatrzymać czas”.
„Jak zatrzymać czas” została obsypana pochwalnymi recenzjami, ale jak książka ta wypadnie w oczach przeciętnego czytelnika?

Tom Hazard nie jest zwykłym człowiekiem. Tom jest albatrosem. Oznacza to, że skrywa niebezpieczny sekret – cierpi na rzadką przypadłość sprawiającą, że proces starzenia następuje u niego w niesamowicie zwolnionym tempie. Choć mężczyzna wygląda na przeciętnego czterdziestolatka to tak naprawdę żyje już od stuleci. Tom przeżył już wiele i widział na własne oczy kawał historii. Widział również jak umiera jego matka i ukochana, jedyna kobieta, którą w swoim życiu pokochał. Gdy podróżował samotnie, całkiem zagubiony, namierzyło go stowarzyszenie zrzeszające takie osoby jak on. Jego przedstawiciel skusił Toma życiem w luksusie oraz przede wszystkim deklaracją pomocy w odnalezieniu jego córki, Marion, która najprawdopodobniej odziedziczyła dziwną przypadłość po swoim ojcu.

Toma poznajemy w momencie, gdy zostaje on na własną prośbę nauczycielem historii w londyńskiej szkole. I tak oto, człowiek, który mógłby wieść dowolne życie, wybiera najnudniejszą na świecie opcję. Kolejne kartki książki to dość chaotyczne retrospekcje z życia mężczyzny. Wbrew temu, co sugerowano mu w stowarzyszeniu, życie Toma nie jest celebracją. Jest on tak naprawdę zgorzkniałym i zmęczonym życiem samotnikiem, a jego dni pozbawione są wszelakiej radości.

Tom zaczyna się starzeć, choć nie tak jak zwykły człowiek. Dokuczają mu okropne bóle głowy, nasilające się zwłaszcza, gdy jego myśli nawiedzą wspomnienia z poprzednich wcieleń. Mężczyzna niezbyt radzi sobie ze swoim życiem i otaczającą go rzeczywistością. Jego jedyna motywacja to obietnica dana matce oraz chęć odnalezienia córki. Co rusz przywołuje bolesne i smutne wspomnienia, a wszystko w jego życiu zdaje się być jałowe i nijakie. Można byłoby się spodziewać, że ktoś kto miał dane tyle przeżyć i doświadczyć, będzie bardziej zainteresowany światem, niż własną przeszłością, jednak nie w tym przypadku.

„Jak zatrzymać czas” to bardzo nostalgiczna książka, pełna cytatów i metafor przepełniona goryczą i niezadowoleniem z życia. To książka o osobie, która szuka wartości życia i swojego celu w nim w niewłaściwych miejscach. Cała fabuła jest utkana dość luźno z przypadkowych zdarzeń i choć w pewnym momencie będzie można dostrzec, że nic nie dzieje się bez przyczyny, to nie jest to powieść, która pomoże nam coś zrozumieć, odnaleźć radość życia czy jego cel. Dla mnie powieść była po prostu nudna i nijaka, a nazwanie jej arcydziełem jest grubą przesadą.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)

„Jak zatrzymać czas”, Matt Haig, Zysk i S-ka Wydawnictwo Poznań, 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat