„Jak znaleźć faceta w wielkim mieście” – recenzja

Recenzja książki „Jak znaleźć faceta w wielkim mieście”.
Poradnik, zabawna historia, a może poważne stawianie czoła stereotypom. Melissa Pimentel połączyła wszystko, nie zapominając przy tym o mocnym zabarwieniu erotycznym.

Domyślałam się, że książka będzie w dużej części humorystyczna. Dlaczego? Mało osób bierze tego typu poradniki na poważnie. Nie spodziewałam się rzetelnych badań, wniosków i informacji na temat jak owego samca znaleźć. Nie pomyliłam się. Lauren z Ameryki przedostaje się do deszczowego Londynu. Chce zmienić swoje życie na wszystkich jego płaszczyznach. Ze współlokatorką zaprzyjaźnia się niemalże natychmiast i tu wszystko się zaczyna. Szereg przygód, randek, wstydu i mężczyzn. Książka napisana jest w formie pamiętnika. Lauren korzysta z przeróżnych poradników. Chodzi do księgarni i skrupulatnie wynajduje, coraz to nowsze lektury. W późniejszym czasie spotyka się to z dużą dezaprobatą sprzedawcy. Bohaterka nic sobie z tego nie robiąc, pokłada swoje nadzieje w książkach. Próbuje wszystkiego, co tylko możliwe. Opiewa obojętnością, robi różne eksperymenty i urywa randki w najmniej oczekiwanych momentach. A wszystko po to, aby wreszcie znaleźć kogoś wartego uwagi i uporać się z przeszłością. Ta, zdaje się być bardzo zaskakująca. Nikt nie spodziewa się po Lauren tego, co decyduje się wyjawić. Czy jej przeszłość pozwoli na spokojne życie w Londynie? Przygody obu dziewczyn (a raczej już kobiet) są niezwykłe i bardzo odważne. Dzięki temu udaje się albo potwierdzić, albo obalić powszechne stereotypy. Czy kobiety już na pierwszych randkach chodzą do łóżka? Mogą chcieć, lubić i mają do tego pełne prawo. Nie wszyscy jednak rozumieją, że pewne aspekty nie mogą być wyznacznikiem ludzkiego życia. Każdy robi to, na co w danej chwili ma ochotę. Nie bojąc się oceny innych, pokazują swoją odwagę. Za to jestem w stanie dać autorce dużego plusa. Nauczmy siebie i innych tolerancji. To, że ja nie robię pewnych rzeczy nie może oznaczać tego, że ktoś, kto robi – jest gorszy. W książce mamy do czynienia z dwoma paniami przed trzydziestym rokiem życia. Nie mają one dzieci, nie mają rodzin. Nieraz cierpią z powodu społecznej presji. Wracając do Lauren, jej plany nieco się pokrzyżowały. Czas wracać do domu i podjąć pewne znaczące decyzje. Bohaterka poznała w Londynie wielu mężczyzn. Poważnych, zabawnych, młodszych i starszych. Do wyboru, do koloru. Niestety taka mnogość nie przyczyniła się do znalezienia tego jedynego. Wbrew pozorom i wahaniom bohaterki, nie została w swoim rodzinnym miasteczku. Nie wybrała życia spokojnego, bezpiecznego i takiego, jakie „powinno się” mieć. Wróciła na niespokojne wody, do deszczowego Londynu. I kto by się spodziewał, że wszystko zakończy się w taki sposób. Podobno najciemniej pod latarnią. Początkowo myślałam, że to książka dla nastolatek, które lubią czytać o podobnych przygodach. Później okazało się, że warto byłoby mieć 18 lat. W ostateczności doszłam do wniosku, że idealnym wiekiem byłby ten oscylujący wokół wieku bohaterki. Do kontrowersji też trzeba dojrzeć.

Lekko, łatwo i przyjemnie. Książka niewciągająca i niewymagająca. Nieraz zdarzyło mi się zaśmiać jak na dobrej komedii. Do tej lektury trzeba mieć dystans. Warto mieć go również do siebie, aby nie czuć się zgorszonym. Kobieta w każdym wieku znajdzie tu coś dla siebie. Nie każda niestety będzie potrafiła z tego coś wynieść. Ja zyskałam humorystyczne podejście do sprawy i przyjemny czas. Czy faceta w wielkim mieście trzeba szukać? Oto jest pytanie!

Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)

Melissa Pimentel, Jak znaleźć faceta w wielkim mieście, Czarna owca, Warszawa 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat