„Jakby nikogo nie było” - recenzja

Recenzja książki „Jakby nikogo nie było”.
Marco Magini przedstawił bezsensowność wojny i jej niewyobrażalne okrucieństwo na przykładzie, tak dobrze znanych w Polsce, wydarzeń w Srebrenicy.

„Jakby nikogo nie było” to prosta, aczkolwiek bardzo mocna w przekazie książka. Już na początku uwagę czytelnika zwraca rodzaj narracji, gdyż te same wydarzenia poznajemy z perspektywy trzech osób: pierwszą z nich jest Dirk – jeden z żołnierzy ONZ stacjonujących na terenach byłej Jugosławii, kolejną Romeo Gonzales – sędzia uczestniczący w procesach haskich i ten trzeci Dražen Erdemović sądzony za ludobójstwo. Na początku wszystko wydaje się proste: zbrodnia powinna zostać ukarana, a sprawcy osądzeni. Jednak czy tak naprawdę wiemy kto w tych wydarzeniach jest prawdziwym zbrodniarzem? Srebrenica nie jest pierwszą krwawą i wstydliwą plamą na sumieniu Europy, której zawsze łatwiej przymknąć oczy sprawiedliwości, niż opowiedzieć się po którejś ze stron. Cywile w każdej wojnie powinni być pod szczególną opieką, a zawsze to oni płacą najwyższą cenę za decyzje swoich przywódców!

Przez całą lekturę przyglądamy się zmaganiom naszych bohaterów. Dirk początkowo jest raczej zdystansowany: chce odbyć służbę i wrócić do domu, nie czuje współczucia, ani szacunku do osób, które ma chronić. Dopiero gdy sytuacja wymyka się spod kontroli, a Serbowie stawiają nowe warunki, przychodzi jakaś refleksja. Cywile, którzy szukali schronienia pod egidą ONZ nie znaleźli tam pomocy, zostali wydani wrogowi i w bestialski sposób zamordowani. Obrzydliwe jest także to, że dowódcy i żołnierze holenderscy za tę misję otrzymali odznaczenia państwowe, a więc uznano ich za bohaterów! Okropne prawda?

Romeo Gonzales to z kolei człowiek małomówny, którego przerażają sędziowie mający wydać wyrok na Erdemovica. Rozgrywki pomiędzy sędziami, chęć wypromowania własnej osoby podczas tego procesu, koneksje polityczne: to wszystko przesłania jedno: sprawiedliwość, której powinniśmy oczekiwać od społeczności międzynarodowej.

Pozostaje jeszcze Dražen Erdemović – oprawca, a jednocześnie ofiara tej wojny, pół Serb, pół Chorwat, brzydzący się gwałtem i przemocą. Jako jedyny w tej opowieści kilkukrotnie staje w obronie słabszych, ale machina wojenna jest silniejsza, a obawa o własne życie mocniejsza niż sumienie. Erdemović zaczyna działać automatycznie, wykonuje rozkazy: gwałci i morduje, by tylko utwierdzić nas w przekonaniu, że na wojnie życie ludzkie nie ma żadnej wartości.

W Srebrenicy Serbowie zamordowali ponad osiem tysięcy bośniackich muzułmanów, a to wszystko stało się przy biernej postawie ONZ. Wojna na Bałkanach pochłonęła wiele setek tysięcy istnień, gwałty, czystki etniczne były codziennością tych ludzi, a żadna ze stron nie była bez winy. Tadeusz Mazowiecki przez okres trzech lat, jako wysłannik ONZ, raportował o czystkach etnicznych na Bałkanach. Po masakrze w Srebrenicy postanowił zrezygnować z tej funkcji, gdyż jak sam powiedział „Uczciwość musi stać ponad pokrętną dyplomacją, w której słowa o obronie praw człowieka przestają cokolwiek znaczyć”. Myślę, że warto przeczytać książkę „Jakby nikogo nie było”, aby zapamiętać, że wojna przynosi tylko ból, cierpienie i strach. Marco Magini w poruszający sposób opowiedział historię o mordzie, w którym zawinili wszyscy, cała ludzkość: jej obojętność, chora nienawiść i umiejętność tłumienia sumienia. Przeczytajmy i wyciągnijmy wnioski, aby takie historie nie miały już w przyszłości miejsca!

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Marco Magini, „Jakby nikogo nie było”, Warszawa, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat