Mowa o wybuchu w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, która nie tylko zabiła ludzi i zwierzęta, spowodowała bolesną i powolną smierć, ale także skaziła teren wokół niej na wiele setek, a może i nawet tysięcy lat. To właśnie tam, na terenie dawnej zony rozgrywa się akcja najnowszej powieści Morgana Audica "Jaskółki z Czarnobyla".
Przez Prypeć - teren dawnej zony - przetaczają się wycieczki turystów zafascynowanych nuklearnym wysypiskiem postsowieckiego świata. W trakcie jednej z takich wypraw zostaje znalezione zmasakrowane ciało mężczyzny, we wnętrzu którego zostaje znaleziona wypchana jaskółka. Josif Melnyk i Galina Nowak to para policjantów, którym udało się ustalić, że ciało należy do syna dawniej wysoko postawionego funkcjonariusza partii komunistycznej w Prypeci. Aleksander Rybałko - były policjant - w dniu katastrofy w Czarnobylu stracił ojca. Pewnego dnia przyjmuje prywatne zlecenie od zdesperowanego ojca ofiary i ma rozwikłać tajemniczą oraz makabryczną zagadkę śmierci jego syna. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Morderstwo popełnione w Prypeci łudząco przypomina zbrodnię dokonaną przed laty w noc wybuchu reaktora jądrowego numer 4. Tymczasem, w niewyjaśnionych okolicznościach znikają ludzie uwikłani w sprawę morderstwa, by wkrótce odnaleźć ich zmasakrowane ciała wraz ze znakiem rozpoznawczym mordercy - wypchanymi ptakami. Co łączy te dwie sprawy i dlaczego morderca zabija niewinnych ludzi?
Po niemal 30. latach po wybuchu elektrowni w Czarnobylu Morgan Audic powraca do jednej z najtragiczniejszych historii w dziejach świata. Fabułę swojej najnowszej kryminalnej powieści sprytnie umiejscowił na terenie dawnej zony - w miejscu, do którego nikt o zdrowych zmysłach się nie zapuści. No właśnie, chociaż tak naprawdę nie powinno się tam wchodzić, to Prypeć stała się prawdziwym hitem turystycznym na Ukrainie. Turyści z całego świata licznie nadciągają na teren dawnej zony, żeby poczuć klimat rodem z horroru. W książce Morgana Audica wyraźnie da się wyczuć ten klimat. Dodatkowo dochodząmakabryczne zbrodnie, które powodują ścisk żołądka i przyspieszone bicie serca. Akcja jest bardzo spójna i krok po kroku dowiadujemy się, o co chodziło mordercy. Chociaż książkę czyta się dosyć długo i momentami opornie, to i tak warto poświęcić czas, by rozwikłać zagadkę makabrycznych zbrodni.
"Jaskółki z Czarnobyla" to wciągające śledztwo, w którym burzliwa rzeczywistośc współczesnej Ukrainy splata się z czarnobylską przeszłością. Powieśc jest niezwykle wciągająca, chociaż trudno jest od razu przebić się przez prawie 600 stron. Wątek kryminalny idealnie wplatają się w teraźniejsze wydarzenia, z którymi boryka się Ukraina oraz przejawiają się wydarzenia z tragicznej przeszłości tego kraju, o których nie wolno nam zapomnieć. Książkę serdecznie polecam, zwłaszcza teraz, kiedy nadciągają długie i chłodne jesienne wieczory.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Morgan Audic, "Jaskółki z Czarnobyla", Wydawnictwo MOVA, 2020
Komentarze