Spark rozpoczyna powieść niczym klasyczny kryminał: kobieta, Lise, wyrusza w podróż do południowej Europy z jasno sprecyzowanym planem. Ma się spotkać z mężczyzną. Nie wie jeszcze dokładnie z kim, ale jest przekonana, że on tam jest i na nią czeka. Dzień później zostaje znaleziona martwa. Cała historia to próba rekonstrukcji ostatnich godzin jej życia, swoista kronika zapowiedzianej śmierci, jak zgrabnie ujmują to opisy książki.
Z każdą kolejną stroną rośnie niepokój. Czy Lise to kobieta na granicy załamania nerwowego? A może perfekcyjnie gra swoją rolę, realizując z góry zaplanowany, przerażająco chłodny scenariusz? Spark nieustannie podrzuca tropy i je unieważnia, igrając z oczekiwaniami czytelnika. To nie tylko dekonstrukcja thrillera, ale również błyskotliwa, często ironiczna, krytyka kultury patriarchalnej i schematów kobiecych narracji.
Lise to postać złożona i fascynująco niejednoznaczna: raz histeryczna, raz chłodna, raz groteskowa, a raz niepokojąco logiczna. W swojej niestabilności i ekscentryczności staje się figurą kobiecego nieprzystosowania do ról społecznych, których oczekuje od niej otoczenie.
Spark stosuje formę skondensowaną i filmową – krótkie sceny, dialogi pełne napięcia, urwane myśli. Tekst wręcz pędzi, ale nie gubi przy tym gęstości znaczeń. „Jazda” to nie jest książka do połknięcia między innymi lekturami. To opowieść, która wymaga uwagi, gotowości na dezorientację i akceptacji dla literackiego ryzyka. Kto się na tę jazdę zdecyduje, ten nie pożałuje. Spark nie tylko podważa nasze wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać fabuła, ale też zmusza do przemyślenia, jak postrzegamy kobiecość, sprawczość i szaleństwo.
To powieść o planie i o chaosie. O wolności i o jej przerażającej cenie. O tym, że czasem największą tajemnicą nie jest, kto zabił, ale dlaczego chciał umrzeć.
Dominika Poroszewska
(dominika.poroszewska@dlalejdis.pl)
Muriel Spark, „Jazda”, Wydawnictwo Znak Literanova, 2025.
Komentarze