„Jeden dzień z życia Abeda Salamy” – recenzja

Recenzja książki „Jeden dzień z życia Abeda Salamy”
Koszmar każdego rodzica, gdy dowiaduje się, że jego dziecko miało wypadek, może się jeszcze spotęgować, gdy okaże się, że pomoc poszkodowanym utrudniają względy polityczne...

„Jeden dzień z życia Abeda Salamy” to reportaż amerykańskiego dziennikarza, który od lat zajmuje się tematyką Izraela i Palestyny, Strefą Gazy, Jerozolimą i stosunkami na pograniczu tego niespokojnego regionu. Sam mieszka w Jerozolimie, więc jest naocznym świadkiem historycznych wydarzeń. Nathan Thrall za swój reportaż otrzymał w tym roku Nagrodę Pulitzera. Chyba trudno o lepszą rekomendację.

„Jeden dzień z życia Abeda Salamy” to z pozoru historia o tragicznym wypadku autobusu, którym jadą dzieci na wycieczkę szkolną. Już sama ta sytuacja jest mocno stresująca, jednak to dopiero początek starań rodziców (w tym Abeda właśnie, którego syn również w tym autobusie się znajdował) o pomoc swoim poszkodowanym dzieciom. Chaos na miejscu katastrofy potęguje bowiem fakt, że część dzieci została zabrana do najbliższych szpitali w Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu, a los części dzieci w ogóle pozostaje nieznany. Jak rodzice mieszkający w Palestynie mają pokonać trudności administracyjno-polityczne, niechęć mieszkańców Jerozolimy i odnaleźć własne dzieci?

Trudno sobie nawet wyobrazić jak ta sytuacja, która jest trochę osią, a trochę pretekstem do opowiedzenia o stosunkach Palestyńczyków z sąsiadami, musiała być trudna dla każdej ze stron. Jednocześnie, gdy ludzki dramat i cierpienie napotyka na zimny mur politycznej obojętności i budowanej latami nienawiści, nie jest wcale tak łatwo przewidzieć, jaki ta historia będzie miała finał.

Powodów, dla których ta książka może przyciągnąć uwagę, jest wiele. Ja byłam ciekawa lektury wyróżnionej Nagrodą Pulitzera, ale przede wszystkim chciałam lepiej zrozumieć podłoże i praktyczny, społeczny wymiar konfliktu, w który zaangażowane są Palestyna i Izrael. Wydawało mi się, że sięgnięcie po reportaż, który skupi się na pojedynczym wydarzeniu, konkretnych ludziach, będzie na to najlepszym sposobem.  I szczerze? Chyba tego celu nie osiągnęłam w stu procentach.

Uważam, że po „Jeden dzień z życia Abeda Salamy” warto sięgnąć, ale większą wartość wyciągnie się z tej książki, mając już dość solidne podstawy wiedzy na temat historycznych i bieżących wydarzeń w tamtym regionie. Nathan Thrall nie ograniczył się bowiem do kilku głównych bohaterów, którzy mogliby stanowić reprezentację „przeciętnego mieszkańca”. Wręcz przeciwnie, już na pierwszych stronach książki wita nas spis nazwisk bohaterów, którzy będą pojawiać się w poszczególnych częściach tej historii. To nie są bohaterowie fikcyjni, więc rozumiem, że musiało się dla nich znaleźć miejsce, skoro byli uczestnikami opisywanych wydarzeń lub zostali dotknięci przez ich skutki. Jednak mnogość nazwisk i relacji utrudniała koncentrację na sednie tej historii. Dodatkowo Nathan Thrall przygotowując ten reportaż, sięgnął do imponującej liczby dodatkowych źródeł. Trudno więc nie docenić tego przygotowania (bibliografia na końcu książki najlepiej to obrazuje), a jednocześnie podczas lektury książki momentami miałam wrażenie, że tych wątków jest jednak nieco zbyt wiele.

Tym, co zdecydowanie wpływa na mocniejszy odbiór historii Abeda i jednocześnie toczącego się od lat konfliktu izraelsko-palestyńskiego, jest sposób narracji. Choć to bez dwóch zdań reportaż, to czyta się go jak bardzo emocjonalną, wiercącą dziurę w sercu i w głowie powieść. „Jeden dzień życia Abeda Salamy” nie jest prostą lekturą, nie jest też lekturą przyjemną. Natomiast zdecydowanie to książka potrzebna. Obnaża to, jak bardzo bezradni wobec macek konfliktu politycznego mogą być ludzie. I jak bardzo może to być przerażające.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Nathan Thrall, „Jeden dzień z życia Abeda Salamy”, Wydawnictwo Znak, Kraków, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat