„Jedenaście tysięcy dziewic” – recenzja

Recenzja książki „Jedenaście tysięcy dziewic”.
„To nie jest saga, bo nitka rwie się gdzieś w połowie ściegu i zamiast dumnego pochodu kolejnych pokoleń spod igły wyskakują same pojedyncze egzemplarze”.

Główną bohaterką najnowszej powieści Joanny Marat, warszawianki i gdańszczanki, debiutującej w 2011 roku książką „Grzechy Joanny”, jest Anna Formela, chorująca na raka młoda kobieta, która po pierwszym zażyciu dawki chemii, wychodzi ze szpitala, by za miesiąc z powrotem kontynuować serię leczenia. Kobieta już na pierwszy rzut oka wydaje się inna, wycofana i zamknięta w sobie, pozornie zimna w kontaktach z innymi ludźmi. Anna wraca do pustego domu, niebieskiego raju i ostoi, umeblowanego według własnego gustu, który dotychczas dzieliła wspólnie z mężem – Wiesławem. Mężczyzna jednak ostatnio zdecydowanie bardziej preferuje towarzystwo głośnej i charakternej Gosi Herbst, zakompleksionej kobiety dobiegającej pięćdziesiątki, której losy, odarte dotychczas ze znamion miłości i zrozumienia, w powieści Joanny Marat zostaną również czytelnikowi przedstawione.

Zbliża się Boże Narodzenie, czas rodzinnego oczekiwania, miłości i wzajemnego szacunku. Na przekór wszechobecnej aury świątecznej radości, w sercu Anny nastał przejmujący chłód, cisza, samotność. Kobieta jest nieślubnym dzieckiem słynnego poety, ma przyrodnie rodzeństwo, z którym niewiele ją niestety łączy. Starsza siostra, znana z telewizji prezenterka, traktuje Annę z niespotykaną wrogością, zaś brat, uległy i jakby bezbarwny w swym obyciu, nie wykazuje najmniejszej chęci kontaktu. Kobieta nie może również liczyć na szacunek ze strony swojej matki – barwnej i charakternej Grażyny, cyrkówki, która w rzeczywistości nigdy nie powinna zostać matką Anny. Zimna i obojętna, wyrachowana i egoistyczna, w relacji z córką zawsze skupiona na własnych korzyściach.

Kobieta więc, pozostawiona sama sobie z własną chorobą, postanawia zaszyć się w domowych pieleszach i w kojącej ciszy własnego królestwa, pielęgnować platoniczną i nigdy nie wyrażoną wprost miłość do poznanego przed laty syna profesora, ukochanego i niedostępnego Sinobrodego. Oprócz postaci Anny, autorka stworzyła również szereg innych postaci żeńskich, które wspólnie łączy jedynie biologiczne pokrewieństwo, a nie prawdziwe więzy rodzinne. Każda z kobiet, wycofana i samotna, pod wpływem brzemienia doświadczeń i trudnego dzieciństwa, napiętnowanego strachem i brakiem zainteresowania ze strony rodziców, zatraciła gdzieś po drodze sens życia. Każda postać wypełniona jest bólem i ogromną tęsknotą za niespełnioną miłością, którą próbuje bezskutecznie ukryć pod przybraną maską egoizmu. Istotę powieści stanowi również portret dawnego Gdańska, którego losy stały się niezwykłym tłem dla całej powieści. Gdańsk niebezpieczny, ponury i szary, który walczył wówczas o własną polskość.

„Jedenaście tysięcy dziewic” to pełna bólu, napiętnowana nieszczęściem powieść, którą niezwykle trudno sklasyfikować do jednego gatunku. Autorka bowiem tworzy swoisty kolaż, w który wplata cechy powieści typowo obyczajowej czy zwykłego romansu, elementy dramatu, a nawet kreśli krótką historię naszego kraju. Autorka wprawnie operuje słowem, tworzy plastyczne i obrazowe opisy, które z niesamowitą mocą oddziałują na wyobraźnię czytelnika. Recenzowana powieść dla mnie jednak wypełniona była zbyt dużą dawką smutku i cierpienia, goryczy, która z każdym kolejnym rozdziałem, stopniowo się przelewała. Wszystkie przedstawione w powieści relacje, ograniczały się jedynie do wypełniania własnych materialnych celów. Bez względu na charakter związku pomiędzy bohaterami, czy to relacji na linii matka-córka, czy żona-mąż, każda bezwzględnie odarta była z miłości i wzajemnego zrozumienia, wszyscy bohaterowie byli wycofani, wręcz zimni, swoim chłodem studząc również serce czytelnika.

„Jedenaście tysięcy dziewic” to bardzo dobrze skonstruowana powieść, z mistrzowsko zarysowanym tłem psychologicznym każdej postaci. Dla mnie jednak brzemię, które z trudem nosił na swoich plecach każdy z bohaterów, okazało się zbyt duże jak na jedną, niezbyt dużą objętościowo historię.

Joanna Jagieła
(joanna.jagiela@dlalejdis.pl)

Joanna Marat, Jedenaście tysięcy dziewic, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat