Fantasy czy dramat? Pytanie to zadawałam sobie przez całą lekturę powieści „Jedna wrona smutek wróży” Christophera Barzaka. Ba, zadaję je sobie nadal. Chociaż jest to książka o żywych i duchach, szczególnie tych, które z jakiegoś powodu nie chcą przejść przez most i wyrwać się ze stanu zawieszenia pomiędzy dwoma światami, równie dobrze może to być opowieść o żywych, którzy przechodzą trudne chwile i radzą sobie z nimi najlepiej, jak umieją. Czy zdolność obcowania z duchami i składania wizyt w martwej przestrzeni jest realną umiejętnością, czy załamaniem po śmierci kolegi z klasy, który mógł stać się prawdziwym przyjacielem, ale zabrakło czasu i okazji? Czy postępowanie na drodze ku śmierci jest realnym procesem, czy jednak pogłębiającą się depresją nastolatka?
Chociaż do mnie bardziej przemawia opcja druga, bez płaszczyzny ponadnaturalnej, nie upieram się przy niej, jako iż powieść pozostawia to do prywatnej interpretacji czytelnika. Dla mnie historia Adama to opowieść o chłopcu, który przeżywa głęboki żal i wyrzuty sumienia, które z każdym krokiem pchają go głębiej w objęcia depresji. Nastolatka zawiedli wszyscy dorośli – rodzina, która jeszcze dołożyła mu problemów emocjonalnych ze względu na toczący się wewnątrz konflikt, nauczyciele, którzy nie zareagowali na odrzucenie chłopca przez rówieśników, rodzice jego najbliższej koleżanki, którzy z góry ocenili go źle ze względu na pochodzenie. Jedynym promykiem nadziei była przez chwilę owa koleżanka, rozkwitająca niczym słoneczniki miłość, z którą połączyło go doświadczenie silnych emocji. Dziewczynka przeżyła traumę, bo znalazła ciało zamordowanego nastolatka. Adam z kolei nie mógł się pogodzić, że nie wykorzystał czasu na zaprzyjaźnienie się z chłopcem i zrozumienie go, kiedy ten jeszcze żył.
Istotną rolę w dorastaniu Adama odegrała babcia, która w momencie rozpoczęcia książki już nie żyła, jednak żyły w chłopcu jej opowieści. Wierzyła w zjawiska ponadnaturalne i wróżyła ze znaków pojawiających się w otoczeniu, chociażby z liczby wron, z czego wziął się tytuł książki – „Jedna wrona smutek wróży”. Przesiąknięty światopoglądem ukochanej babci Adam niejako musiał zobaczyć ducha kolegi. Pozostawiony sam sobie rozwijał coraz dotkliwszą w skutkach depresję. Był przekonany, że umiera, bo przeszedł przez martwą przestrzeń i próbował przywrócić życie koledze. Tymczasem umierał naprawdę, ale dlatego, że uciekł z domu, spał w zimnie bez odpowiedniego ubrania i nie jadł, gdyż nie miał pieniędzy, poza tym smutek pozbawił go poczucia głodu.
Aby wyjść z depresji i uniknąć śmierci, bohater musiał pogodzić się ze śmiercią kolegi i z tym, że nie mógł zrobić niczego, aby go ochronić. Musiał zrozumieć, że w życiu czasem tak bywa, iż przepuszcza się okazję do zrobienia czegoś ważnego, aż w końcu jest za późno. „Jedna wrona smutek wróży” pokazuje tę drogę do zrozumienia w sposób ponadnaturalny, dopasowany do fabuły – relacja Adama i ducha się zmienia, zmianie ulega także sam duch. Ja odbieram ją symbolicznie, co pogłębia moje współczucie wobec głównego bohatera. Zresztą nie tylko współczucie – książka poruszyła we mnie wiele strun, dzięki czemu zapamiętam ją na długo. Myślę, że zostanie mi w głowie zarówno fabularnie, jak i emocjonalnie (och tak, przede wszystkim).
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Christopher Barzak, „Jedna wrona smutek wróży”, Zysk i S-ka, Poznań, 2025.