„Jedziemy z matką na północ” – recenzja

Recenzja książki „Jedziemy z matką na północ”.
Czy trauma z dzieciństwa kiedykolwiek się kończy?

Nie licząc kryminalnych seryjniaków na zasadzie nowe śledztwo aż do ostatniego czytelnika, raczej ciężko jest czytać kolejny tom serii, nie znając poprzedniego/nich. Osobiście nie miałam do tej pory styczności z twórczością Karin Smirnoff ani cyklem o rodzie Kippów. Rok temu Wydawnictwo Poznańskie wydało tom 1 „Pojechałam do brata na południe” i już po lekturze mogę szczerze przestrzec, że lepiej nie sięgać po „Jedziemy z matką na północ” bez znajomości części pierwszej. Tym bardziej, że po przeczytaniu ostatniej strony oczywisty stał się fakt, iż ta saga nie będzie dylogią.

Dzisiejsza recenzja będzie więc bardzo nietypowa. Nie licząc poszatkowanych, podrzucanych niejako mimochodem informacji, nie znam bowiem zarówno punktu wyjścia, ani finału (ci, którzy chcą go poznać, muszą poczekać na tom trzeci „Sen for jag hem”, czyli „Potem wracam do domu”). Mogę jedynie napisać o tym, co, mimo trudności, udało mi się wynieść z tego tekstu, bo również sama forma stawia nam niejedno wyzwanie. Z wyjątkiem kropek jest on pozbawiony tradycyjnych znaków przestankowych, dużych liter i symboli rozgraniczających kwestie dialogowe. Niektóre wyrazy są zbijane parami w całość, zdania z kolei dziwnie rozbijane na kilka mniejszych. Wtrącenia szwedzkie, fińskie i angielskie nie są w ogóle tłumaczone. Imiona używane są zamiennie z pseudonimami/przypadkowymi sformułowaniami. Jeśli więc ktoś obawia się wrzucenia na głęboką wodę fabuły, najpierw zostaje poddany testowi polegającemu na powstrzymaniu się od chwycenia czerwonego długopisu i dokonania korekty (swoją drogą, ciekawe, jak wyglądał proces tłumaczenia i redagowania tej pozycji).

Głównymi, ale nie pełnoprawnymi, bohaterami są trzydziestosiedmioletnie albinoskie bliźniaki Jana i Bror Kippowie. Jest to podkreślane już w momencie poznania ich imion - jej oznacza „Bóg jest łaskawy”, jego – brat, więc, bez wątpienia, widać, kto tak naprawdę gra tu pierwsze skrzypce. Poznajemy ich w momencie śmierci aatki [ojciec to oociec, matka podpisuje list jako äiti (po fińsku matka), więc zakładam, że reszta to słowna zabawa inspirowana podwójnymi samogłoskami z języka fińskiego]. Zgodnie z jej ostatnią wolą rodzeństwo powraca do rodzinnej miejscowości, aby wyprawić pogrzeb i sprzedać odziedziczony dom. Przytłoczony żałobą Bror zostaje wciągnięty przez sektę religijną, a Jana początkowo zostaje na miejscu, aby go z niej wyrwać, ale z czasem sama wplątuje się w sieć nietypowych relacji niepozwalających jej wrócić do dawnego życia.

Książka na pewno nie należy do kategorii łatwych i przyjemnych. Powracające wspomnienia z wypełnionego znęcaniem dzieciństwa Kippów, gwałty, molestowanie seksualne, pedofilia, alkoholizm, związki kazirodcze, patologie społeczne, ubóstwo, samobójstwo, agresja fizyczna i psychiczna kreują ciężką atmosferę, od której czytelnik nie otrzymuje ani chwili oddechu. Świat Jany jest okrutnie smutny i wybrakowany, substytutem bliskości są jednonocne wyskoki zaspokajające żądzę, ale nieoferujące emocjonalnego ciepła. Ich charakter staje się jeszcze bardziej odstręczający, kiedy zorientujemy się, dlaczego wybiera ona takich, a nie innych partnerów. Chaos w tekście prawdopodobnie miał pomóc nam wczuć się w mętlik, jaki na co dzień kłębi się w jej głowie, ale nie ukrywam, że początkowo stanowił irytującą barierę niemal nie do przejścia.

Nie można zaprzeczyć, że „Jedziemy z matką na północ” jest bardzo atrakcyjnie wydana, ale samej lekturze trzeba poświęcić zdecydowanie dużo więcej cierpliwości i uwagi niż w większości jesteśmy przyzwyczajeni. Biorąc pod uwagę końcowy rozwój sytuacji, trudno zawyrokować, czy poniesiony wysiłek można uznać za nagrodzony.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

„Jedziemy z matką na północ”, Karin Smirnoff, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań, 2023r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat