Longin mieszka w małym pokoju wydzielonym z kuchni, bawi się resorakami, ale nie lubi zabawy w chowanego. Zapytacie dlaczego? Bowiem zawsze zdarza się tak, że jednak jakiejś części ciała, ze względu na wzrost, nie da się do końca ukryć… Właśnie takim dzieckiem był Marcin Prokop - znany prezenter telewizyjny. O tarapatach, które nieustannie mu się przydarzały, o smutkach i radościach. O zwykłym dzieciństwie w szarym PRL-u pisze w swojej książce pt. „Jego Wysokość Longin”, Marcin Prokop.
W autobiografii przeczytamy informacje, których na próżno szukać w Internecie czy na portalach plotkarskich. Któż może powiedzieć nam na temat własnego dzieciństwa więcej niż sama osoba zainteresowana, czyli w tym przypadku Marcin Prokop? Oczywiście, że nikt. Z książki tej dowiecie się o codziennych trudach małego chłopca, który za małego nie był uznawany nigdy, bowiem wzrost robił swoje… Często wydaje nam się, że gwiazdy show biznesu są niemal z innej planety, którą my z zaciekawieniem obserwujemy. Nic bardziej mylnego! Osoby znane z telewizji to zwyczajni ludzie, żyjący tuż obok nas. Mają podobne do naszych dzieciństwo i dorastanie.
Marcin Prokop jest mistrzem humoru o czym wiemy nie od dziś. Prowadząc swoje programy zawsze nawiązuje bezpośredni kontakt z widzami, co czyni w sposób wręcz mistrzowski. Nie wyzbył się również poczucia humoru przy opisywaniu swojego dzieciństwa. Jego książka wywołuje na twarzy czytelnika mimowolny uśmiech. „Też tak robiłam” to najczęstsza myśl, która towarzyszyła mi przy czytaniu tych wspomnień. Zatem Marcinowi Prokopowi powinnam przede wszystkim podziękować za niezwykłą podróż w przeszłość, do dzieciństwa.
Oczywiście nie mogło obyć się bez dawki absurdu, tak jak na czasy PRL-u przystało. Był to okres szczególnie dla Polaków trudny, czego młodzi ludzie zwyczajnie pamiętać już nie mogą, bowiem mieli szczęście urodzić się w pełni wolnym kraju. Pamięć o tamtych czasach jest naprawdę potrzebna, chociażby po to, aby móc docenić to, co ma się teraz. Marcin Prokop czasów tych nie ocenia, on jedynie opisuje dzieciństwo, które przypadło mu na właśnie ten okres.
Lekkie pióro autora sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko, ale również z olbrzymią przyjemnością. „Jego Wysokość Longin” to bez wątpienia przyjemna lektura, z której emanuje ciepło. Mogę z czystym sumieniem polecić każdemu z Was, bowiem już dawno nie czytałam równie dobrze napisanej książki! Zatem sięgnijcie po nią i przekonajcie się jakim chłopcem był Marcin Prokop.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Marcin Prokop, Jego Wysokość Longin, Znak emotikon 2014
Komentarze