Mimo iż powieść biegnie swoim własnym, powolnym rytmem, wciąga i urzeka. Autorka kreuje świat przedstawiony w indywidualny sposób, nie chronologicznie i linearnie, jak to się zdarza w większości utworów epickich, przedstawia bowiem różne rozwinięcia i zakończenia poszczególnych wątków. Popycha czytelnika do refleksji nad nieuchronnością śmierci i konsekwencjami podejmowanych decyzji. Co by się stało, gdybyśmy dostawali od życia nieskończoną ilość prób?
Główną bohaterką utworu jest mała dziewczynka, Ursula Todd, którą poznajemy w momencie urodzin, kiedy to dostaje następną szansę od losu. Dostanie takich szans jeszcze bardzo wiele, właściwie cała książka obfituje w sytuacje, w których Ursula traci życie, a następnie je odzyskuje i może pokierować swym losem, aby zmienić bieg wydarzeń. Śledząc losy dziewczynki przekonujemy się, że powolny, ustalony rytm życia jest w pełni uzasadniony. Możemy zadać sobie pytanie czy tak zwany szósty zmysł Ursuli Todd jest błogosławieństwem, czy też klątwą. Tajemniczego uczucia deja vu, które często jej towarzyszy, nie można racjonalnie wytłumaczyć, a sama dziewczynka nie pamięta, że „odradza się” na nowo i dostaje kolejną szansę od losu. Dzięki nowym startom oraz swojemu talentowi, dziewczynka uczy się zapobiegać groźnym sytuacjom i niebezpieczeństwu, które czyha na jej rodzinę.
Autorka ukazuje sielski żywot rodziny, przerywany dramatycznymi wydarzeniami pierwszej połowy dwudziestego wieku. Jej charakterystyczny dowcip sprawia, że powieść czyta się swobodnie i ma się ochotę na więcej. Kate Atkinson prowadzi akcję niespiesznie, nie zdradza wszystkiego od razu, czym niewątpliwie podsyca ciekawość czytelników. Jak życie i talent Ursuli wpłynie na bieg zdarzeń? Jaką rolę odegra mała dziewczynka w historii świata? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy na kolejnych stronach powieści „Jej wszystkie życia”, która wciąga i hipnotyzuje od początku do końca.
Wiktoria Kuźniak
(wiktoria.kuzniak@dlalejdis.pl)
Kate Atkinson, „Jej wszystkie życia”, Warszawa, Czarna Owca, 2014
Komentarze