„Jestem bogiem podświadomości” - recenzja

Recenzja książki „Jestem bogiem podświadomości”.
Ukazał się piąty już tom cyklu Beaty Pawlikowskiej o tym, jak być szczęśliwym bez powodu, za pomocą zmiany swojego myślenia i podświadomych przekonań.

Tym razem, w „Jestem bogiem podświadomości” autorka chce umocnić w czytelniku pozytywne myśli i sprawić, by stały się nawykiem oraz przełożyły na szczęście.

W tym tomie Pawlikowska przedstawia własną koncepcję Boga, rozumienia Jego istnienia i tego, jak usłyszeć w sobie Jego głos. Oprócz tego autorka przypomina o potędze podświadomości, nawiązuje do poprzednich tomów i w skrócie przypomina o najważniejszych życiowych zasadach, czyli jak zmienić podejście do samego siebie i być szczęśliwym bez ograniczeń (pieniądze, status życiowy, rola w rodzinie, wyznawana religia). Dzięki temu nie jest konieczne przeczytanie poprzednich części cyklu. Jak w każdej książce Beaty Pawlikowskiej znajdziemy tu również charakterystyczne infantylne ilustracje wykonane przez nią samą. Początkowo mnie irytowały, ale z czasem się do nich przyzwyczaiłam, a nawet je polubiłam. Można nawet powiedzieć, że wprawiają one w pozytywny nastój. Również niekonwencjonalne rozmieszczenie tekstu na stronie pozostało bez zmian. Dzięki temu czyta się łatwiej, tekst nie zlewa się w nudną, powtarzającą się całość i dodatkowo jest w nim mnóstwo wytłuszczonych i wyodrębnionych sentencji, do których bez problemu można wrócić bez dłuższego szukania. Sporą część książki zajmują rozdziały poświęcone tematyce prawidłowego, zdrowego żywienia się. Pawlikowska podkreśla, że w dużej mierze to, co jemy (np. fast-food, słodycze) wpływa na nasz nastrój. W związku z tym wymienia produkty żywnościowe zalecane, ale ostrzega też przed tymi niebezpiecznymi. O ile alkohol i papierosy są tymi oczywistymi, to mało kto wie o niebezpieczeństwie wynikającym z zażywania suplementów diety, witaminowych i odchudzających preparatów.

Cała książka ma mieć raczej pozytywne przesłanie, ale czasami wprawiała w przerażenie. Ujawnionych zostaje tyle czyhających niebezpieczeństw, że można popaść w paranoję. Z drugiej strony, po co się oszukiwać że wcale nie jest tak źle i praktykować „im mniej wiesz, tym lepiej śpisz”? Lepiej wiedzieć, pomagać sobie być zdrowym i szczęśliwym. Umacnianie wiary w siebie wychodzi autorce mistrzowsko. Myślę, że podchodząc do tego ze zdrowym rozsądkiem, przesłania Beaty Pawlikowskiej wyjdą każdemu tylko na dobre.

Katarzyna Picz
(Katarzyna.picz@dlalejdis.pl)

Beata Pawlikowska, „Jestem bogiem podświadomości”, Warszawa, Burda Książki, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat