„Jesteś moja Dzikusko” – recenzja

Recenzja książki „Jesteś moja Dzikusko”.
Trudno walczyć z przeznaczeniem. Zwłaszcza, jeśli ma niesamowite, zielone oczy, płomiennie rude włosy i zupełnie nie pasuje do dotychczasowego życia.

Anthony Tolland uczy się w ostatniej klasie polsko-amerykańskiej, prywatnej szkoły średniej. Dobrze zna zasady panujące wśród szkolnej elity, ma popularną dziewczynę, której nie traktuje szczególnie poważnie, łatwo wpada w złość i wszystkie problemy próbuje rozwiązać agresją. Jest panem samego siebie i nikomu, poza matką i najlepszym przyjacielem, nie pozwala złamać utworzonej wokół siebie barykady. Do czasu, aż w jego życiu pojawia się Natka – córka zmarłej przyjaciółki jego mamy. Gdy rodzice chłopaka decydują się zaopiekować Natalią i przeprowadza się ona do domu Tollandów, hardy i niedostępny Anthony musi ustąpić miejsca nowemu, wrażliwemu Antkowi. Chłopak początkowo wobec nowej „siostry” odczuwa wyłącznie niechęć, która jednak szybko znika, zastąpiona opiekuńczością, wrażliwością i w końcu miłością. Natka kompletnie nie pasuje do fałszywych, wywyższających się ludzi w nowej szkole, więc Antek będzie musiał za wszelką cenę chronić ukochaną Dzikuskę przed nastoletnimi intrygami, których w końcu sam stanie się ofiarą.

„Jesteś moja Dzikusko” Agnieszki Lingas-Łoniewskiej to nietypowa książka z gatunku new adult. Chociaż koncept nie jest oryginalny – on badboy, ona wrażliwa artystka, która  ma zbawienny wpływ na nieposkromiony temperament chłopaka, to został on ujęty w interesujący sposób: od samego początku historii czytelnik nie ma wątpliwości, że bohaterowie będą razem. Poznaje ich bowiem po wielu latach, kiedy jako dziadkowie opowiadają historię swojego związku córce, mającej wątpliwości co do nowego chłopaka swojej pociechy. Historia się powtarza – chłopak osiemnastoletniej Dominiki sprawia wrażenie buntownika, a jej matka obawia się, że nie jest dla niej odpowiedni… Antek i Natka, to znaczy – dziadek Antoni i babcia Natalia opowiadają swoją historię jako przykład, że miłość i przeznaczenie to siły silniejsze, niż stereotypy i konwenanse.

Nowa książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej to urocza, ciepła historia, od której trudno się oderwać. Mimo, że to książka o młodzieży i głównie dla młodzieży, to nie brakuje jej dojrzałości; lekki język nie razi w oczy, jego użycie jest dobrze dopasowane do treści i nie przytłacza miejscami emocjonalnych opisów. Całość okraszona jest charakterystycznymi dla gatunku lekkimi scenami erotycznymi, które jednak nie wywołują u czytelnika zniesmaczenia, a lekkie rumieńce – dzięki nim historia Antka i Natki jest bardziej realistyczna, autorka dobrze oddała kolory pierwszego, poważnego zauroczenia.

Doceniam, że książka „Jesteś moja Dzikusko” została ulokowana w polskich realiach – akcja książek typu young/new adult bardzo często przenoszona jest do Stanów Zjednoczonych, a ich autorzy silą się na opisywanie rzeczy, których nie znają, które powtarzają się po prostu w innych książkach tego gatunku. Agnieszka Lingas-Łoniewska udowodniła swoją pozycją, że można napisać świetne, polskie new adult, które w dodatku mogą czytać także osoby, które mają szczenięce lata już dawno za sobą.

Ewa Mędrzecka
(ewa.medrzecka@dlalejdis.pl)

„Jesteś moja Dzikusko”, Agnieszka Lingas-Łoniewska. Novae Res, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat