„Jeszcze bliżej” to druga część historii opowiedzianej w debiutanckiej powieści Anny Kulawik „Za blisko”. Oba tytuły ściśle się ze sobą łączą, dlatego cieszę się, że przed lekturą tegorocznej premiery zdecydowałam się na przeczytanie poprzedniej części. Bez tego nie miałabym pełnego oglądu sytuacji, nie potrafiłabym zrozumieć głównej bohaterki – Anity – której zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Przynajmniej tak myślałam na początku. Po głębszej analizie jestem skłonna stwierdzić, że kobieta po prostu pogubiła się w swoim życiu. Rozdarta między tym, co chce robić, a tym, co powinna, między konwenansami i porywami serca, zupełnie nie potrafiła odnaleźć się w nowej dla niej sytuacji.
„Jeszcze bliżej” przedstawia losy Anity po rozwodzie z Marcinem, a punktem, od którego zaczyna się akcja, jest spotkanie po latach z niegdysiejszym kochankiem – Dominikiem. Dodam tylko, że chłopak jest od niej znacznie młodszy, ma zaledwie dwadzieścia lat, podczas gdy Anicie już bliżej do czterdziestki. Na pierwszy rzut oka da się zauważyć ogromną różnicę wieku, która nie jest zbyt dobrze postrzegana przez społeczeństwo. Jeszcze gdyby to mężczyzna był starszy, wtedy może byłoby to możliwe do zaakceptowania, jednak w odwrotnej sytuacji ludzka krytyka może okazać się naprawdę bezwzględna. To właśnie w obawie przed tym, co świat powie na ich miłość, Anita zdecydowała się na zakończenie relacji. Jednak teraz, po latach, wciąż czuje coś do chłopaka.
Gdyby tego było mało, na drodze kobiety staje Artur, stateczny wdowiec, który stanowi uosobienie wszystkich najbardziej pożądanych cech kobiet. Poturbowana emocjonalnie Anita lgnie do niego niczym ćma do światła, bez zastanowienia skacze na głęboką wodę, dając tym samym mężczyźnie nadzieję, że między nimi będzie coś więcej. Niestety, trudno o zaangażowanie, gdy serce kobiety bije do kogoś innego. Ale czy na pewno bije? A może tak jej się tylko wydaje?
Przyznam, że momentami miałam ochotę potrząsnąć Anitą, by w końcu się na coś zdecydowała. Jej zachowanie wydawało mi się naprawdę niedojrzałe. Dopiero z czasem zrozumiałam, że w psychice kobiety zbyt mocno zakorzenione były stereotypy, które uniemożliwiały jej otwarcie się na wykraczającą poza ich ramy miłość.
„Jeszcze bliżej” to powieść, w której nie brakuje scen seksu, stąd też pozycja ta może nie spodobać się osobom, które unikają zbyt szczegółowych opisów zbliżeń. Sama za nimi nie przepadam, jednak tutaj wszystko było przedstawione ze smakiem, nie czułam się zgorszona ani tym bardziej zniesmaczona. W ogóle cała książka jest napisana w dobrym stylu. Czuć tutaj otwartość autorki na tematykę cielesności człowieka oraz duże zaangażowanie w kwestie związane z kobiecością. W pierwszej części pisarka bardzo mocno nakreśliła sytuację kobiet tuż po porodzie, podkreślając przy tym, jak ważne jest szukanie wsparcia i pomocy. W „Jeszcze bliżej” Anna Kulawik skupia się na innym okresie w życiu kobiety: na rozpoczynaniu nowego życia po rozwodzie.
Czuję się usatysfakcjonowana lekturą tej powieści. Co więcej, uważam, że każda kobieta powinna ją przeczytać, a właściwie to obie części, bo „Jeszcze bliżej” nierozerwalnie łączy się z „Za blisko”. Warto mieć to na uwadze.
Katarzyna Jabłońska
Anna Kulawik, „Jeszcze bliżej”, Wydawnictwo Muza, 2025.
Komentarze