Zdaję sobie sprawę, że nie jest to literatura najwyższych lotów, że autorka często ociera się o kicz, miewa wtórne pomysły, a rozwiązania akcji wołają o pomstę do nieba, jednak to wszystko nie odbiera mi przyjemności z lektury jej książek.
Nie inaczej było z szóstym tomem serii „Inni”, gdzie powróciliśmy do świata wampirów, zmiennokształtnych i przeróżnej masy potworów, przedziwnych i groźnych stworzeń kontrolujących większość terenów świata przedstawionego. Dodam od razu, że znajomość poprzednich części jest mile widziana, ale niekonieczna, by cieszyć się w pełni lekturą.
Główna bohaterka, Vicky DeVine, właśnie na terytorium kontrolowanym przez innych rozpoczyna remont ośrodka wypoczynkowego, który dostał się jej w ramach ugody rozwodowej. Jak nietrudno się domyślić, główną bohaterkę wkrótce dopadnie przeszłość. Na krwawe wydarzenia nie trzeba długo czekać: współlokatorka Vicky znajduje trupa, wkrótce pojawia się były mąż DeVine, a wraz z nim walka na śmierć i życie.
Autorka ponownie świetnie kreśli mroczny i okrutny świat, gdzie na każdym kroku czai się niebezpieczeństwo, a każdy może stać się Twoim śmiertelnym wrogiem. Swoiste reguły, którymi kierują się Inni, sprawia, że są zarazem bardzo niebezpieczni, jak i w pewien sposób przewidywalni. Pisarka nie szczędzi nam brutalnych scen, krwawych rozwiązań, czy też dramatycznych zwrotów akcji.
Nie można też nie wspomnieć o szczegółowym opisie świata przedstawionego, dzięki czemu możemy poznać reguły nim rządzące, jego historię i ogólne zasady funkcjonowania ludzi oraz Innych. Dzięki temu lektura jest znacznie łatwiejsza i przyjemniejsza, niż gdyby Bishop pozostawiła nas samym sobie.
„Jezioro ciszy” jest wciągającym i dobrze napisanym czytadłem, łączącym w sobie fantastykę z elementami kryminału, z ciekawie nakreślonymi bohaterami i sprawnie poprowadzoną akcją. Czegóż chcieć więcej?
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Anne Bishop, „Jezioro ciszy”, Initium, Warszawa 2019
Komentarze