W poszukiwaniu inspiracji literat zaszywa się w niewielkiej miejscowości w otoczeniu gór i jezior. Ale zamiast pisać, analizuje pewną tajemniczą sprawę, która staje się dla niego obsesją i wiele zmienia w jego dotychczasowym życiu.
Adam Bradford to wzięty i młody pisarz, ukrywający (jedynie ze znanych dla siebie powodów) prawdziwą tożsamość pod pseudonimem Nathaniel Quinn. Mężczyzna zawsze sądził, że dobry aliterat jest kreatywny i nie ma czegoś takiego jak niemoc twórcza, a jeśli pojawia się kryzys, to tylko wyłącznie z powodu lenistwa. Niestety, uważał tak do czasu... Brak weny spotkał również jego i to w przełomowym momencie kariery. W poszukiwaniu inspiracji, pisarz postanowił wyjechać z Nowego Jorku i zanurzyć się w klimacie małego miasteczka Bluebell w otoczeniu gór i jezior. Jako miejsce odpoczynku wytypował pensjonat prowadzony przez Molly Bennett i jej rodzeństwo. Posiadłość miała w sobie coś wyjątkowego – była zabytkowa, na swój sposób majestatyczna i na pewno skrywała w sobie mnóstwo ciekawych historii. Łączyła w sobie wszystkie cechy idealnego miejsca pracy dla pisarza.
Molly, właścicielka pensjonatu w Bluebell, po zakończeniu związku z Dominiciem i przeżyciu żałoby po odejściu rodziców, postanowiła skupić się wyłącznie na pracy. Wraz z siostrą Grace i bratem Levisem poświęcała się hotelikowi, będącego niegdyś zniszczonym budynkiem. Rodzeństwo kosztem wszelkich trudów, chciało sprawić, że to ich posiadłość będzie najlepszym w okolicy miejscem dla gości. Ta wspaniała trójka, po bolesnej stracie zaczęła powoli odzyskiwać równowagę i cieszyć się z życia. Jednakże coś zaczęło trapić Molly... A mianowicie przypadkowe znalezienie tajemniczego listu sprzed laty, który mógłby bardzo wiele zmienić w życiu potencjalnego adresata. W próbę rozwiązania sprawy panna Bennett zaangażowała swojego gościa Adama, który tak jak ona, zaczął mieć obsesję na punkcie tej zagadki.
Zazwyczaj unikam książek z wątkiem romansu w tle, wyjątki robię bardzo rzadko, o ile autor ma do zaoferowania coś ponadto. „Jezioro tajemnic” zaciekawiło mnie motywem zagadki, próbą wyjaśnienia sprawy sprzed wielu lat, zawziętym poszukiwaniem adresata tajemniczej korespondencji. Opis na okładce szybko mnie zachęcił. Jak najszybciej chciałam dowiedzieć się czegoś o liście i poznać losy jego nadawcy i osoby, do której był skierowany. Publikację czytało mi się przyjemnie. Pochłonęła mnie ciekawie prowadzona narracja i wyraziści bohaterowie. Nie ukrywam, że pod koniec nie dało się obejść bez łez. Ponadto wisienką na torcie było „zanurzanie się” w klimacie małego, cichego miasteczka wśród gór i lasów. Przy takiej lekturze jak ta, można w pełni oddać się błogiemu relaksowi.
Amerykańska autorka Denise Hunter wydała ponad 30 książek plasujących się na listach bestsellerów. „Jezioro Tajemnic” to moje pierwsze spotkanie z jej literacką twórczością i nie wykluczam, że nie ostatnie.
Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)
Denise Hunter, „Jezioro Tajemnic”, wyd. Dreams, Rzeszów 2020
Komentarze