Czasem może zbyt wymyślny i naciągany, ale w końcu, we współczesnej literaturze, z fikcją i fantazją mamy do czynienia na każdym kroku. Charakterystyczne również dla Jodi Picoult jest to, że jej powieści nie są szablonowe i podobne do siebie, co czyniłoby je pewnego rodzaju serią, zmorą niektórych pisarzy. Każda powieść traktuje bowiem o innych, istotnych sprawach, skoncentrowanych wokół dobrze zarysowanych postaci. Jodi Picoult nie waha się wykorzystywać jako kanwy swoich powieści historii, czasami już poruszonych przez innych twórców, tak jak to miało miejsce np. w „Przemianie”, by nadać im nowe życie i „ugryźć” je z zupełnie innej strony.
W „Drugim spojrzeniu”, podobnie jak w innych powieściach autorki, trudno stwierdzić, kto jest głównym bohaterem i który wątek jest wiodący. Każdy, kogo powołała do istnienia jej wyobraźnia, okazuje się być ważny i kluczowy dla powieści. Ross, to posiadający samobójcze skłonności poszukiwacz duchów, niepotrafiący się odnaleźć po śmierci swej tragicznie zmarłej narzeczonej i balansujący przez to na granicy życia i śmierci. Shelby zaś, to porzucona przez męża samotna matka, wychowująca chorego na nieuleczalną chorobę syna. Los sprawia, że rodzeństwo zostaje wplątane w spór, toczony w miasteczku Comstook. Plemię Abenakich sprzeciwia się bowiem powstaniu supermarketu w miejscu uważanym przez nich za cmentarz członków ich grupy. Tak rozpoczyna się niezwykle zagmatwana historia, w której pojawiają się duchy, światło dzienne ujrzy nierozwiązane morderstwo sprzed siedemdziesięciu laty, miłość jak się okaże, może spotkać każdego i potwierdzi się reguła, że niczego w życiu nie możemy być pewni.
Wielowątkowość, a także stopniowanie przepływu informacji sprawia, że cały czas pozostajemy w napięciu i nie umiemy przewidzieć kolejnych zdarzeń. To niewątpliwie duży plus dla autorki. Dodatkowym atutem jest fakt, że Jodi Picoult, nie bała się poruszyć tematu drażliwego i niezbyt przyjemnego, szczególnie dla stanu Vermont, a mianowicie zjawiska eugeniki. Choć bohaterowie zajmujący się tą problematyką w powieści są fikcyjni, to już samo zjawisko nie. Eugenika, to najprościej ujmując sterylizacja dokonana w latach 30-stych XX w. u tych jednostek, które mogłyby prawdopodobnie przekazać potomstwu swe dysgeniczne skłonności. Na podstawie rozpoznania i stworzenia drzewa genealogicznego, wybierano osoby, pochodzące z rodzin psychicznie chorych, upośledzonych i obarczonych nałogami. Sterylizacja, to według ówczesnych jej zwolenników, humanitarna pomoc w obniżeniu podatków, ulga w cierpieniu i zmniejszenie nędzy, choć nikt nie wspomina, że wiele z tych osób, poddano zabiegowi wbrew ich woli, lub co gorsza wykorzystując ich niewiedzę. O tym właśnie zdecydowała się powiedzieć głośno Picoult, o tym niechlubnym okresie w dziejach narodu amerykańskiego, porównywanego czasem do dzieła Hitlera w oczyszczaniu rasy. Dziś milczy się na ten temat, ale warto pamiętać, że nawet w Ameryce, kraju swobód obywatelskich, mogły i mogą pojawić się zapędy, by to ludzie sami decydowali o tym, kto powinien tworzyć społeczeństwo.
„Drugie spojrzenie” jest połączeniem kryminału, romansu, powieści historycznej, a także medycznej, dzięki czemu wiele osób może w książce odnaleźć coś dla siebie. Lekkość pisania, proste i niewyszukane słownictwo, poszerza grono czytelników i miłośników Jodi Picoult. Świadczą o tym z pewnością statystyki, dowodzące, że łączny nakład jej książek, przekroczył 7 mln egzemplarzy i przetłumaczony został na ponad 30 języków. Wiele z jej powieści, zostało okrzykniętych przez recenzentów bestsellerami, a „Drugie spojrzenie”, choć nie najlepsza powieść, biorąc pod uwagę wcześniejsze publikacje, z pewnością doczeka się pochlebnych opinii.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Jodi Picoult, „Drugie spojrzenie”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010
Komentarze