Johnny Porno, a właściwie – John Albano – to bezrobotny robotnik budowlany z podłą eksżoną i alimentami na ukochanego syna. Z poczuciem obowiązku stara się wypełniać swoje zobowiązania, jednak aby to zrobić, musi gdzieś pracować. W ten sposób ląduje na przyczółku nowojorskiej mafii lat 70. XX wieku – w branży porno, zbierając pieniądze od mężczyzn oglądających nowy, zakazany film pornograficzny „Głębokie gardło”. Bardziej z przymusu niż z chęci, wchodzi coraz głębiej w szeregi mafii, gdzie poznaje niebezpiecznych ludzi i naraża coś więcej, niż tylko swoją reputację…
„Johnny Porno” nie jest pierwszą książką Charliego Stelli, ale wchodzi na listę jego bestsellerów. Książka porównywana jest nawet do „Rodziny Soprano”, nic więc dziwnego, że fani powieści gangsterskiej sięgną po nią bez chwili zastanowienia. Ja zrobiłam tak samo. Niestety, nieco się zawiodłam, zwłaszcza gdy – będąc już za 1/3 treści – nadal nie znalazłam niczego, co by mnie wciągnęło w akcję.
Myślę, że jednym z powodów, dla których książka nie okazała się rewelacyjna, jest przewidywalność. Porządny facet – John Albano – przymuszony przez los i złe okoliczności wpada w pułapkę mafii. Jak można się było spodziewać, liczy na to, że będzie to tylko krótki przerywnik w jego karierze budowlańca, i przez to czuje obrzydzenie i wstręt do tego, co robi. Oczekuje tylko szacunku, którego – zgodnie z przewidywaniami – nie uświadczy ani od byłej żony, ani jej kochanka, ani innych, niżej stojących w hierarchii mafiozów. Podczas całej lektury nie stało się chyba nic, co spowodowałoby u mnie zaskoczenie. Wszystko biegło wzdłuż jasnej, prostej linii, którą każdy uważniejszy czytelnik mógłby z pewnością narysować na podstawie fabuły.
Jednocześnie nie mogę powiedzieć, że książka jest zła – literacko stoi na świetnym poziomie, jest bardzo realistyczna, świetnie pokazuje nowojorskie życie mafii w 1973 roku. Czyta się ją dobrze, choć nie brakuje słów uważanych za wulgarne oraz scen, które mogą zawstydzić bardziej pruderyjnego czytelnika. Nadal jednak nie znalazłam w niej tej „duszy”, która sprawia, że książka zapada w pamięć i sprawia, że nie możemy myśleć o niczym innym.
Charlie Stella dobrze spisał się przy tworzeniu „Johnny’ego Porno”, i z pewnością wielu wielbicieli powieści gangsterskiej będzie zadowolonych z realiów, które przedstawił w swojej powieści. Niestety, ci, którzy szukają tam wartkiej akcji i nieprzewidywalnych bohaterów mogą się nieco zawieść. Niemniej, nadal jest to książka, którą warto mieć na swojej półce – dla samego jej poznania.
Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)
Charlie Stella, „Johnny Porno”, Poznań, Zysk i S-ka Wydawnictwo, 2014
Komentarze