„Judasz” – recenzja

Recenzja książki „Judasz”.
Amos Oz od lat jest wymieniany w gronie kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. Swoją najnowszą książką udowadnia, że niezaprzeczalnie zasługuje na to wyróżnienie.

Szmuel Asz jest człowiekiem, który jeszcze nie znalazł swojego miejsca na ziemi. Niby studiuje, ma swoje zainteresowania, z gorliwością dyskutuje o ideałach socjalistycznych, jednak nadal ma wiele wątpliwości, kim jest i do czego dąży. Z lunatycznym uporem maniaka zastanawia się, dlaczego Jardena odeszła od niego, jak to się stało, że rodzice zbankrutowali i czy naprawdę jego praca magisterska ma sens. Dlatego konieczność przerwania studiów i podjęcia pracy wydaje się dobrym rozwiązaniem, dzięki któremu zyska czas, by odpowiedzieć sobie na ważne pytania. A dotrzymywanie towarzystwa starszemu panu, którego trzeba czasem zabawiać rozmową, a czasem pomilczeć przez kilka godzin dziennie wydaje się ciekawą propozycją dla kogoś, kto potrzebuje czasu, by zagłębić się w siebie. Przebywanie w towarzystwie Gerszoma Walda to intelektualna rozrywka, która jednocześnie wzbudza wiele pytań i zmusza do szukania odpowiedzi. Jednak symbiozę rozmówców burzy obecność Atalii, wdowy w średnim wieku, obok której nie można przejść obojętnie...

Na poziomie fabularnym „Judasz” nie oferuje wartkiej akcji, wielu punktów kulminacyjnych i szybkich zwrotów. To leniwa, ale jednocześnie niesamowicie „gęsta” książka, w której smakuje się każde sformułowanie i każdą myśl, wygłoszoną czy to przez Szmuela, czy przez Walda, czy przez Atalię. Bajkowa Jerozolima ogarnięta wojennymi niepokojami przełomu lat 50. i 60. to tylko tło dla wzburzonych losów ludzi, którzy przez przypadek znaleźli się w obezwładniającej przestrzeni domu w zaułku Rabina Elbaza. Mury pełne tajemnic i cierpienia sprawiają, że mieszkańcy tego lokum potrafią tylko rozmyślać, rozmawiać i pisać. Atalia, która jest synową Walda, opiekuje się starszym panem, bo po śmierci Michy – jej męża – to właśnie na nią spadł ten obowiązek. Wykonuje go chętnie, zresztą jej ojciec – Szeatiel – zbuntowany rewolucjonista, wyraźnie mówił o tym, że powinna pozwolić Waldowi mieszkać w domu z zaułku. Do czasu śmierci młodego mężczyzny nestorzy chętnie dyskutowali o wojnie, o Izraelu, o przyjaźni żydowsko-arabskiej. Potem zamilkli...

„Judasz” to powieść, którą należy czytać w bardzo szerokim kontekście kulturowo-polityczno-filozoficznym. Przede wszystkim warto mieć świadomość, że sam Oz jest przekonany o możliwości powstania na terenie Izraela dwóch państw – palestyńskiego i żydowskiego, które będą żyły w pokoju. Jego zdaniem, nie ma sensu budowanie barier między dwoma narodami, a szowinizm i ksenofobia zawsze prowadzą do agresji. Podobne poglądy w książce wygłasza uznany za zdrajcę Szaetiel Abrabanel, który był przeciwny utworzeniu Izraela w 1948 roku (warto zapoznać się z okolicznościami powstania tego państwa). To właśnie on był jednym z Judaszów pojawiających się w książce Oza. Sam autor zresztą prezentuje w powieści dość rewolucyjną tezę, jakoby to właśnie biblijny Judasz był jedynym prawdziwym chrześcijaninem, który popełnił samobójstwo z powodu rozczarowania Jezusem – przecież jako prawdziwy Bóg powinien zejść z krzyża! Według Oza o wielkości człowieka powszechnie uważanego za zdrajcę świadczy właśnie umiejętność pójścia pod prąd utartym przekonaniom i prawdziwa wiara w słuszność swoich poglądów, których nikt inny nie popiera. Judasz jest również jednym z bohaterów nigdy niedokończonej pracy magisterskiej Szmuela, który starał się zgłębić temat postrzegania Jezusa przez Żydów.

W „Judaszu” pojawia się również wątek socjalizmu – plakaty z Fidelem Castro zdobią pokój Szmuela, młody człowiek z chęcią uczestniczy w dyskusjach na temat życia robotników i stara się znaleźć rozwiązanie ich problemów. Sam Oz przez wiele lat wspierał Szymona Pereza i jego Izraelską Partię Pracy – to kolejny kontekst, dzięki któremu lepiej można zrozumieć nie tylko samą powieść, ale również samego autora – wielkiego erudyty, zaangażowanego w sprawy bliskie swojemu sercu. Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po „Judasza” - wspomniane w tym tekście wątki to zaledwie część tematów, które znajdują się w tej 360-stronicowej pozycji. Polecam jednak dość dobrze zapoznać się zarówno z historią Izraela z początku drugiej połowy XX wieku, jak i z poglądami samego Oza – dzięki temu odurzy Was nasycenie intelektualne tej pozycji i zaczniecie sami zastanawiać się, czy Judasz na pewno został sprawiedliwie osądzony przez historię.

Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)

Amos Oz, „Judasz”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat