„Kaczogród. Zejście smoka i inne historie z lat 1972–1994” – recenzja

Recenzja książki „Kaczogród. Zejście smoka i inne historie z lat 1972–1994”.
Powrót do przeszłości w najlepszym wydaniu – „Kaczogród” to komiksy, które bawią, wzruszają i pokazują świat z innej perspektywy.

Są takie historie, które wracają jak ulubione wspomnienie z dzieciństwa. Dla mnie jednym z takich powrotów były zawsze kacze opowieści. Bajki, komiksy, gazetki z kiosku... Jako dziecko wpadałam w zachwyt na sam widok Donalda i jego „świty”, a gdy w torbie prezentowej znajdowałam kacze gadżety, mój świat na chwilę stawał się idealny.

Kilka lat temu tę miłość odświeżył mój mąż, wręczając mi gruby tom komiksów. I nagle okazało się, że we mnie wciąż tkwi mała dziewczynka, która potrafi przepaść w kaczych historiach na całe popołudnie. Teraz do moich rąk trafiło kolejne cudowne wydanie. Twarda oprawa, błyszczące grube kartki i ten specyficzny zapach po odpakowaniu... I znowu byłam w domu.

Usiadłam wygodnie, otworzyłam pierwszą stronę i przeniosłam się do innego świata. Znów czułam tę samą ekscytację, jakby lata między dzieciństwem a dorosłością nagle się skróciły. Historie w tym tomie to mieszanka idealna: polowania na skarby, smok pożerający śmieci, niekończące się sprzeczki Sknerusa z całym światem, które brzmią podejrzanie znajomo każdemu, kto choć raz próbował żyć w zgodzie z takimi gagatkami. Niby proste, zabawne historyjki, a jednak każda niesie ze sobą morał – taki, który trafia nawet do dorosłego człowieka, jeśli zatrzyma się na chwilę w biegu.

Pewne sceny uderzyły mnie mocniej, niż mogłam się spodziewać. W ich upartości, wzlotach, potknięciach i chwiejnych decyzjach zobaczyłam trochę siebie. Proste historie mają to do siebie, że potrafią odbić w nas więcej, niż przypuszczamy.

Ogromny urok tego wydania tkwi też w dodatkach: szkicach, okładkach, pierwotnych wersjach plansz. To jak zajrzenie za kulisy – do świata twórców, do miejsca, gdzie rodzą się pomysły i całe kacze uniwersum. To nie jest zwykły zbiór komiksów. To sentymentalna kapsuła czasu pełna śmiechu i refleksji.

„Kaczogród” karmi wspomnienia, cieszy oczy i przypomina, że czasem wystarczy kilka prostych kadrów, by zobaczyć świat trochę inaczej. Nie poważniej – po prostu z łagodniejszej perspektywy. I może właśnie dlatego kocham te kaczki dziś jeszcze mocniej niż kiedyś. Bo nawet teraz, jako dorosłą kobietę z całkiem dorosłym życiem, potrafią mnie zaskoczyć, poruszyć i nauczyć czegoś nowego.

Katarzyna Chober

Carl Barks, Daan Jippes, „Kaczogród. Zejście smoka i inne historie z lat 1972–1994”, Wydawnictwo Egmont, Warszawa, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat