Mam przed sobą uroczą książkę, jaką jest „Kaligrafia” Grzegorza Barasińskiego. Może nie książkę, a podręcznik – w końcu jest to dzieło, które ma nas nauczyć tej sztuki pisania. Znajdziemy tu 66 stron specjalnych arkuszy, różniących się od siebie stylem i czcionką. Wstęp do książki napisany jest przez Zofię Pierzchałę – psychoterapeutkę. Traktuje on o nurcie zwanym „slow life”. Taki typ filozofii ma nam pomóc w odnalezieniu własnego rytmu, ma zmienić nasze postrzeganie rzeczywistości i uczynić życie lepszym. W osiągnięciu tego wszystkiego ma nam pomóc tytułowa kaligrafia.
Wyciągnęłam pióro, trzy kolory tuszu i zaczęłam „pracę”. I muszę przyznać, że ma to sens. Całkiem przyjemny sens. Ja, jako osoba pałająca miłością do rysowania i tworzenia, bawiłam się przy tym świetnie. Była to fantastyczna odmiana od codziennych obowiązków i tego, nad czym spędzam zazwyczaj czas. Szata graficzna książki jest nieskomplikowana, nie wprowadza zbędnego zamieszania. Podział jest prosty – po jednej stronie wzory znaków lub cały alfabet przedstawiony w danym stylu, po drugiej miejsce dla nas (z kropeczkami, które pomagają odnaleźć się w dużej przestrzeni). Na niektórych stronach znajdziemy nawet proste obrazki do skopiowania. Książka jest bardzo dobrze skonstruowana. Ćwiczenia relaksują, a czas ucieka przez palce. Jest to jednak dobrze spożytkowany czas. Odpoczywamy od urządzeń mobilnych, oczy się nie męczą, ćwiczymy rękę. Same plusy – nie widzę ani jednej złej strony tej aktywności. „Kaligrafia” zapewni zabawę zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.
Nie ma na co czekać! Jeśli interesuje Cię taka forma relaksu, zaopatrz się w książkę Grzegorza Barasińskiego, chwyć ołówek w dłoń i zacznij tworzyć!
Katarzyna Filipińska
(katarzyna.filipinska@dlalejdis.pl)
Grzegorz Barasiński, „Kaligrafia” , wyd. Znak, Kraków, 2017 r.
Komentarze